reklama

Kto po in vitro?

Migotka a moze warto zmienić jak nie klinikę to lekarza?!?! uczymy się ciagle , z czasem jesteśmy "mądrzejsze" niz lekarze bo uczymy sie na sobie a oni nas często olewają. Co mnie dziei ze ciagle płacisz za wiYty w klinice , to juz chyba jakieś naciągactwo. Przypomnij w jakiej klinice jestes?
 
reklama
Genna klinikę mogę zmienić dopiero po criotransferze, a co do lekarzy to jest to "rodzinny" biznes, właściciel, zięciowie, ciotki wujki itp. o czym dowiedziałam się w trakcie, bo na początku chodziłam do Ojca Dyrektora i jak akurat wypadała mi wizyta a Jego nie było byłam przyjmowana przez innego lekarza który w żaden sposób nie odnosił się do leczenia Ojca Dyrektora a przyjmował mnie niechętnie. Po Ojcu Dyrektorze zmieniłam lekarza na Jego zięcia, ma mniej pacjentek ale że działa na dwie kliniki to też bywa "zarobiony". Ogólnie nie jestem zadowolona ze swojeo wyboru, tylko wątpię że w tej rzeczywistości którą mamy teraz czyli w złotych czasach dla Klinik z racji programu MZ znajdę takiego lekarza który będzie chciał obrać jakiś plan co do kolejnej stymulacji itd. Mam wrażenie, że wszędzie to odbywa się taśmowo... a swoje niezadowolenie wykazują tylko Ci którzy ciągle walczą. Moja koleżanka np. która przy 1 procedurze miała 1 komórkę z której powstał 1 zarodek i który rozwinął się w Jej brzuszku a teraz jest na samej końcówce ciąży bo rodzi 2 listopada jest wniebowzięta co do tej właśnie Kliniki. I ja się Jej wcale nie dziwię i wiem że nie jest w stanie zrozumieć moich "ale"... mamy zupełnie inne pojęcie i inne doświadczenia co do tej samej Kliniki i tego samego lekarza. A co do kliniki to największa w KrK, nie cieszy się dobrą opinią.
Wątpię, że mamy na cokolwiek wpływ, chyba nawet pozytywne myślenie nic nie daje. Bo ja naprawdę cieszyłam się z tej ciąży a jednak...
Dobra nie zaśmiecam forum swoimi żalami. To nie jest chyba odpowiednie miejsce.
 
Cześć dziewczyny :) dość długo mnie tu nie było, ale każdego dnia, w każdej minucie i sekundzie byłam myślami z Wami.
Przeogromnie gratuluję wszystkim, którym w tym czasie się udało zaciążyć i mogą teraz cieszyć się swoją upragnioną fasolką. A u mnie hmmm chyba dopadła mnie straszna deprecha pomieszana z zazdrością...:zawstydzona/y: nasi przyjaciele oznajmili, że spodziewają się dzidziusia (super! cieszę się ich szczęściem), ale... nam powiedzieli pierwszym (i fajnie) ale wszystkich innych informowali w naszej obecności :-( jak to cholernie bolało, przeżywanie tego tyle razy, ich szczęście i gratulacje innych.Do tego moja "przyjaciółka" odkąd zaciążyła jakby zapomniała o moim istnieniu :(
Wcześniej pisałam, że transfer miałam odroczony, a jak już można było podchodzić to pojawiła się wstrętna torbiel i dalsze czekanie. Na szczęście 02.10 udało odmrozić się naszą jedyną śnieżynkę i modlę się żeby z nami została (sykl sztuczny). Ale tak strasznie się boję codziennie od transferu boli mnie brzuch tak dziwnie - jak przed punkcją, uczucie pełnego brzucha. Czytałam, że jak zarodek się zagnieżdża to boli jak na miesiączkę... ale mnie boli od początku i inaczej :( do tego dzień po transferze dostałam gorączkę, a ja jej nie miewam nawet jak jestem chora (normalnie mam 36,2) teraz leże, cieknie mi z nosa, prycham masakra jakaś. No i właśnie dowiedziałam się, że druga przyjaciółka też właśnie zaciążyła :( to uczucie zazdrości jest takie okropne :zawstydzona/y: że nie jestem w stanie się z nimi spotkać i pogratulować.

migotka25, kate_p7, co do opłat w MZ to mi się wydaje, że wszystko zależy od podejścia lekarza, Ja miałam to szczęście, że trafiłam na naprawdę wspaniałego człowieka i lekarza. W momencie jak jeszcze nie byliśmy w rządówce (złożyliśmy papiery, podpisaliśmy umowę, ale nie otrzymaliśmy jeszcze potwierdzenia, że nas przyjęli) to wypisał nam skierowanie i zrobiono nam badania na MZ - koszt ok 1000 zł. i powiedział, ze jak najwyżej nas nie przyjmą to jemu przyślą rachunek :) dodatkowo od momentu kwalifikacji za żadną wizytę nie zapłaciliśmy, a było ich naprawdę sporo. Raz nawet przy jakiejś wizycie kontrolnej zapytałam, czy za kolejną mam zapłacić bo to przecież nie jest przygotowanie do ivf to się szeroko uśmiechną i powiedział "jak to nie? no przecież przygotowujemy się do in vitro".
Dobra troszkę przydługi ten mój monolog. Jeszcze raz dziewczyny ściskam Was bardzo mocno i pliss trzymajcie za mnie kciuki 13.10
Aaaa i jeszcze jedno oferowałam wcześniej za free dhea jedna z nas się do mnie zgłosiła, ale widzę, że już jej nie będzie potrzebne :) także jakby ktoś był chętny to proszę na priv. Pytałam lekarza i mi na pewno nie będzie potrzebne. Pytałam też o robiący furorę Inofolic... bo jako swój własny lekarz sama sobie go zaaplikowałam :-DPowiedział, ze szału nie ma i ogólnie naciąganie kasy... Miał pacjentki, które wręcz miały gorsze cykle. To tyle jak na pierwszy komentarz po mojej nieobecności :-) i mam nadzieję, że zostanę przyjęta równie ciepło jak poprzednio ;-)
 
Migotka nie wszędzie lekarze lecą na kasę ale niestety często tak jest ze kasa najważniejsza a nie pacjentka, ja nie narzekałem na lekarza z poprzedniej kliniki jak i tej w której sie udało :)
 
Mavi, witaj ponownie.
Migotka, ja nie chciałam powiedzieć, że nie trzeba szukać przyczyny. Tylko czasami zdarza się tak, że przyczyny nie można znaleźć.
Ja miałam robione PGD i dzięki temu podano mi tylko zdrowe maluchy. Jednak jak się potem okazało to nie wystarczyło. Profesor mówi, że wszystko jest ze mnę ok, ale co z tego..... Ja zrzucam wszystko na tę cholerną immunologię, ale czy dobrze? Może trzeba mieć wroga...
 
Witajcie dziewczyny
dorotav - kcikam za Twój piękny przyrost bety :tak: Mam nadzieję, że zaczynam niedługo. Nie chcę podawać konkretnej daty, ponieważ u mnie to już tak jest, że jak podam datę, kiedy zaczynam to za chwile wszystko się zmienia i wszystko się odracza. Jak zacznę stymulacje to napiszę :tak:

Lilu - przykro mi, że test wyszedł negatywny, może się powtarzam, ale beta prawdę Ci powie :-)

kate_p7 - nie stresuj się tym, że macie wskazanie do IMSI. My też mamy i jesteśmy w programie rządowym :tak:

mavi - witaj w gronie forumowych staraczek.
 
dorotav - genna ma rację. Pamiętam przykład darii, też w pewnym momencie przyrost bety nie był książkowy, ale następnym razem już beta przyrosła tak jak powinna. Jeżeli dobrze pamiętam to darii od stycznia tego roku tuli swoje maleństwo :-) Kciuków nie puszczam, głowa do góry :tak:
 
reklama
Mavi witaj:) jesteś przeziębiona, więc może to jest dobry objaw:) Czytając Twoją wypowiedź, to jakbym czytała o sobie. Przed moim transferem, albo chwilę po - dokładnie już nie pamiętam, dowiedziałam się, że koleżanka jest w ciąży. Było mi też przykro i cieszyłam się, chociaż trochę zazdroszcząc. Wtedy któraś z dziewczyn z forum mi powiedziała, że jej koleżanka zaszła w ciążę, a po kilku dniach okazało się, że ona również. U mnie było tak samo - po kilku dniach po mojej koleżance okazało się, że jestem w ciąży, czego w ogóle się nie spodziewałam i tylko dziewczyny z forum wierzyły w mojego kropka:) Teraz maluch zaczyna się mścić i dręczyć mdłościami, czyli dopiero zaczynam swoją przygodę z niedogodnościami :). Trzymam kciuki żeby u Ciebie było tak samo i dni do pozytywnej bety minęły bardzo szybko i żebyś mogła cieszyć się z dręczących mdłości i innych objawów :tak:

Dorotka, trzymam nadal kciuki za przyrost. Miałam podane dwudniowe, więc później pewnie nastąpiła implantacja i beta jeszcze nie ruszyła. Wierzę w Twoje kropeczki i niech kolejny przyrost będzie mega duży :tak:

Olusia, cały czas podczytuję forum, ale czasami nie mam jak się wbić w temat i się nie odzywam :) Jak Twoje maluchy? Miałaś wkleić zdjęcie i co???? ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry