reklama

Kto po in vitro?

Lolitka
Ja tu wzielam pod uwagę sytuację mojej znajomej. Bo jej lekarze zmarnowali zarodki bo mogli zamrozić je w 3 dobie to bylo by co transferowac a oni hodowali do 5 i żaden nie przetrwal. A transfer miala odwolany ze wzgledu na wys progesteron .... i cala stymulacja i kasa na leki poszla na marne ....
 
reklama
Lilka: lekarze nie zmarnowali zarodkow. To jest naturalna selekcja. Nikt nie wie czy podanie czy mrozenie ich w 3 dobie mialoby sens. Moze po rozmrozeniu i tak by padly bo z gory byly slabe... Nie ma czegos takiego jak marnowanie zarodka tylko dlatego ze sie je trzyma do 5 doby.... Owszem trzeba ocenic calosc sytacji: ile wszystkich zarodkow jest, jaka dokladnie klasa itd ale generalnie nie mozna powiedziec ze trzymanie zarodka do 5 doby to zmarnowanie. To jest po prodtu ryzyko wkalkulowane w proces ivf.
Ponad 60% zarodkow obumiera po 3 dobie nigdy nie rozwijajac sie do stadium blastocysty..... Jedyne co mozna tu sie upewnic to czy warunki laboratorium byly odpowiednie do hodowli ale tego my nie jestesmy w stanie sprawdzic i ocenic
 
Asia_77, ja tylko dopiszę, że 17 lat temu zachorowałam na nowotwór, byłam leczona ostrą chemią i naświetleniami dodam tylko że w tamtym czasie nikt nie pomyślał o zabezpieczeniu komórek jajowych, tak więc jak widzisz wśród tych moich słabiaków są takie którym się udało i powstały zarodki. Tak więc głowa do góry, bo musi być dobrze.

calineczkaa, witaj na forum, trzymam kciuki za szybki happy end, powiem Ci tylko że ivf czy cierpliwości.

lilka-1986, dobrze pamiętasz, tylko po pobycie w klinice w czwartek doktorek po przeliczeniu w jakim tempie przyrasta beta przełożył wizytę na jutro, tak więc kciuki proszę trzymaj dalej, bo powiem Ci, że mam mega stresa, dzisiaj miałam już koszmar nocny, że lekarz nie mógł znaleźć pęcherzyka :shocked2:
 
calineczkaa witaj;-)

różnie to z tymi zarodkami bywa, u nas podobnie jest ;-) jakos zarodkow zalezy od jakosci komorek i od jakosci plemnikow;-) inhibine miałas robioną ? oraz czy mąż się leczył u androloga, bo 4mln to nie jest tak żle..;-) moze daloby się poprawic ich żywotność itp..u was to chyba problem złożony bo AMH jest podwyższone.
 
Inhibiny nie miałam robionej, bo lekarz nie kazał jej robić.
AMH jest wysokie, co podobno świadczy o dużej ilości komórek jajowych, PCOS nie mam zaznaczam:-)
U męża jest to niepłodność idiopatyczna, wszystko jest z ok z hormonami, usg itd.
Pomocy u androloga żadnej nie ma, jeden kierował Nas od razu na in vitro, niby ten najlepszy Dr. Wolski, nawet nie kiwnął palcem, aby Nam jakoś pomóc. Czytam opinie o andrologach na forach, to sami partacze...Tak więc na własną rękę kupiliśmy Profertil w nadziei, że Nam pomoże, a po Nim wyniki jeszcze gorsze i wyrzucilismy kase w błoto....
Ze mną wszystko jest ok.
Ogólnie to może w badaniu nie są pojedyncze sztuki żołnierzyków, jest ich kilka mln, ale jest 60-70% martwych, z czego 90 % nieruchomych....
No i tak, jak zaczęłam się wgłębiać w temat in vitro, to z takim nasieniem, do niczego może nie dojść......
Masakra.
 
calineczka AMH powyzej 4 to PCOS w twoim wieku powino się miec max. 3.5, lekarz Ci powiedział ze nie masz PCOS?
a biopsje mąż miał czy jądra poprawnie pracują? bo moj miał dluugie leczenie hormony, usg, wszystko ok. Poza tym leczenie u androloga to nie witaminy, tylko najrozniejsze leki od clo, agapurin po tamoxifen.. a nawet sterydy.
Podchodzicie w Novum? poza tym nasienie jest dynamiczne i zmienia się...
 
Kochanie, nie mam PCOS, hormony mam ok, co miesięczna owulacja potwierdzona monitoringiem, obraz jajników również ok, nie mam, i jest część kobiet, które ma podwyższone AMH a też piszą, że nie mają PCOS, także nie wiem.
Tak, tylko po co lekarz ma męża faszerować hormonami, skoro z nimi jest wszystko w porządku, testosteron ma bardzo wysoki. Także na naszym bocianie, uważnie się przyglądam wątkowi o niepłodności męskiej i często takie kombinowanie hormonami, lekami, jak nie ma znalezionej przyczyny, przynosi niewspółmiernie odwrotny skutek.
Więc jeśli już, to mogliśmy się wspomóc witaminami, które notabene nic nie dały, a 600 zł jesteśmy w plecy. Wiem, że nasienie to zmienna, sinusoida, ale mierzone co kwartał w przeciągu roku czasu, pokazało, że jest tylko coraz gorzej. Podchodzimy w Invicta.:-)
 
reklama
dobra to moze jest jakos inaczej u Ciebie, AMH przekłada się na to jak się bedziesz stymulowac czy łątwo czy ciężko a u Ciebie powinnobyc easy, tzn duzo jajcow;-) tylko w Invikcie każą robic inhibine bo ona świadczy o jakości komórek a nie AMH, więc w ogóle jakoś inaczej wszystko;-)
Jezeli się ruszają jakieś to jest dobrze;-) my mielismy duzo gorsze wyniki bo u nas tylko 0,5mln/ml i chyba 1% ruchem A wiec kolorowo nie bylo..a zarodki jakies były;-) ivf to loteria potrzeba szczescia, ja jestem zdrowa, komorki dobrej jakosci i duzo ich wyhodowalam ;-) a mimo to nie jest to takie proste;-) a zamrozliliscie nasienie? bo ja sie pogarsza to trzeba bo moze sie okazac ze za pare miesiecy bedzie jeszcze gorzej..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry