Migotka ja co prawda miałam tylko jedno crio, ale na pewno nie miałam żadnego zastrzyku, ale ja w sumie nic nie miałam oprócz estrofemu , a potem lutki .
A mnie już stresor łapie przed jutrzejszą wizytą. Dobrze ,że na 11 tą mamy , więc wyjazd koło 9 . Nie będę miała czasu myśleć.
A byłam wczoraj w labo ,. Błagałam kobitę, aby spróbowała zadzwonić do podwykonawcy , do którego poszła moja kontrolna urea.I co ciekawe pani , gdy jej pokazałam mój poprzedni wynik stwierdziła ,że nie mogłam go u nich robić ,bo oni wysyłają do krakowa a ja miałam wynik z wrocka. Dopiero jak pokazałam kartę klienta i sprawdziła to uwierzyła. Była w szoku , w sumie ja chyba w większym.
Nie wiem co o tym myśleć.
Wogóle to mam tylko nadzieję,że nie trzeba będzie go powtarzać , ze względu na złe pobranie. Pobierała mi jakaś pani w zastępstwie koleżanki i tak mi gmerała tym wziernikiem ,że myślałam ,że umrę z bólu. Szyjka się rozkrwawiła. Znaleźć jej nie mogła, bo mam skierowaną do tyłu.
Mam nadzieję,że będzie dobrze.
Wiem,że ten wynik nie jest mi na jutro koniecznie potrzebny, ale wolałabym mieć , bo przy negatywnym moglibyśmy zabierać się do działania. A jak jest źle to lekarka od razu mogłaby mi coś przepisać . Szkoda mi jeździć specjalnie z wynikiem.
Wybaczcie że tak o sobie , ale to z nerwów.
A właśnie... małż wczoraj z uczelni ( studiuje ) przywiózł mi Katolicki miesięcznik studencki i strasznie się wkurzyłam. Tak sobie kartki przerzucam , a tu artykuł pod tytułem " Procedura in vitro to procedura śmierci i kalectwa "
Podaje jakieś dane statystyczne,że niby dzieci poczęte dzieki in vitro dwa razy częściej rodzą się kalekami.
Ze 3,5 mln ludzi nie miało szansy na narodziny itp
Do tego ma czelność prosić o listy i telefony do parlamentarzystów , aby znieść ustawę o in vitro.
Tak się wkurzyłam ,że nawet piszę nieskładnie.
Z wrażenia miałam dziś piękny sen....hahaha śmiesznie to brzmi.
Śniło mi się ,że urodziłam córeczke przez pępek. Tak sobie z nią chwilę leżałam, a tu niespodzianka...następna dziewuszka pcha się na zewnątrz...chwila przerwy i ....rodzi się największy z całej trójki ...chłopczyk...i mąż mnie obudził . Ale w sumie dobrze ileż rodzić można
