reklama

Kto po in vitro?

calineczka poczekaj z wnioskami ja miałam mieć 10 ;-P a wyszlo duuuzo więcej, jeszcze możesz się zdziwić, na pewno 6 będzie dobrych a wy i tak nie będziecie mrożic nadmiarowych komórek wiec po co Ci więcej.Dodatkowo zbyt duza ilość pecherzykow to hiperka, sa rekordzistki co maja ponad 30 ale to jest naprawdę niebezpieczne dla zdrowia, lekarz traktuje Cię "delikatnie" i to bardzo dobrze, taka "produkcja" nadwyręża rezerwę jajnikową dodatkowo jest wiele innych powikłań. Mi dr P rozpisywal stymu a dr K sprzatal po nim;-P tak ze punkcje miałam o dzień wcesniej ;-( i błagałam żeby to ze mnie wyjęli, we wtorek chyba była punkcja a ja w piątek nie byłam w stanie chodzić, ani siusiu zrobić...;-(
 
reklama
Dorotko myślami jestem z tobą, dla twojego dzieciaczka
[*]
mam nadzieje, że badania pomogą Ci zrozumieć dlaczego tak się stało.
oby jutrzejszy dzień był pierwszym i ostatnim tak smutnym i tragicznym dniem.

Aisa79 dla taty
[*]

Olusia dla twojego taty
[*]
 
Sykatynka mamuśko, jak się czujesz?Który to tydz ciąży?
Ja przedwczoraj widziałam się z moją najlepszą kumpelą, która jest w 17 tyg ciąży dzięki in vitro. Podchodziła do programu rządowego i pierwsza próba była udana:-)A miała dwie komóreczki z czego tylko jedna się zapłodniła i rozwijała:-)Podali jej zarodek w trzeciej dobie i tak ma w brzuszku malusiego 6-cm człowieczka:-)Nie czytała forów, nie przeżywała aż tak tego, była przygotowana na drugie podejście, a tu proszę. Do in vitro podchodzili za względu na jej oba niedrożne jajowody. Żołnierzyki partnera ok. Procedura odbyła się w szpitalu na pl. Starynkiewicza. Takie pozytywne sytuacje napawają mnie optymizmem, że może i mi się uda.
Hess, trzymam kciuki za jutrzejszą wizytę.
 
reklama
Olusia, ja też się nie mogę pogodzić za śmiercią mojego najdroższego dziadka. Umarł na złośliwego raka żołądka. Pół roku temu. To co widziałam, jak umiera, jak się męczy, jak przechodził kolejne etapy umierania aż do agonii to była wielka boleść dla mnie. Niewyobrażalna. I do dziś to przeżywam. Że go ze mną nie ma i że się tak męczył. Zrozumie to osoba, która towarzyszyła umierającemu na nowotwór. Wierzę, że się za mną wstawia, bo tak mi powiedział, że zawsze będzie o mnie pamiętał:happy:Ja o nim codziennie myślę i płaczę za nim. Wraz z jego śmiercią odeszła jakaś cząstka mnie. Smutne, to że bliskie Nam osoby odchodzą. Nie wiem, czy Tobie Olusiu śni się Twój tata, bo mój dziadek kilka razy mi się przyśnił. Nawet w jednym śnie odpowiedział mi na pytanie, które zadałam do niego w ten sam dzień. Wierzę, że przez sny dusze zmarłych mogą się z Nami kontaktować. Trzymaj się. Podobno dobrą metodą jest napisanie listu do zmarłego, opisanie tego co się czuje, czego się nie dopowiedziało, przelanie swoich emocji na papier. To pomaga. I ja też tak zrobię.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry