reklama

Kto po in vitro?

reklama
Migotka to się miniemy troszkę, ale ja zaraz po tobie zacznę:-) ty będziesz testować a ja będę czekać na punkcję;-) 3mam kciuki za usg, żeby wszystko było ok:tak:
 
I ja będę trzymać kciuki, ale póki co to nie skupiam się na kolejnej procedurze, żeby znów nie było tragedii choć to nieuniknione gdy kolejny raz dostanę po dupie. Planujemy z mężem urlop od końcówki lutego, może na razie nie wykupujemy wycieczki ale już wiemy gdzie i kiedy chcemy polecieć. No i walczę jeszcze z pewną sprawą którą powinnam zamknąć dawno temu, mam ostateczny termin więc wisi nade mną stresujący bat co potęguje emocje. Luty musi być już spokojniejszy.
 
Hej hej, dobre info po wizycie jest takie, że wszystko się ładnie oczyscilo...zle info jest takie, że to co pałka odczytał jako pecherzyk to niestety jednak torbiel :( więc z tego cyklu d##a.... Na końcówkę cyklu dostałam jakieś tabsy doustne i kolejna wizyta na początku lutego... Smutno mi...
 
Nie no ufać to ufam, ale chciałam już zaczynać :( na dodatek pod koniec lutego mieliśmy jechać na deskę - jakbym miała transfer w styczniu to bym wiedziała czy mogę jechać czy nie.... A tak to jak dobrze pójdzie transfer będzie w połowie lutego i nie wiem co mam zrobić....
 
reklama
Sykatynka powiem Ci jak to teraz wyglądało u nas. Cykl wydłużył się do 40 dni, odchodziłam od zmysłów bo też bardzo chciałam zacząć stymulację, ale mój lekarz uparł się na naturalny cykl przed kolejną procedurą. No to był... Jak przyszła @ w 3 dc zgłosiłam się do kliniki, wizyta trwała może niecałe 3 minuty, usg, dwie torbiele, recepta na antyki i do domu. Był to wtorek 23 grudnia. Kurwica mnie wzięła bo w perspektywie święta... a my obudziliśmy się z ręką w nocniku. Planowaliśmy wcześniej dwutygodniowe wakacje ale ten długi cykl pokomplikował nasze plany i stwierdziliśmy że jednak postawimy wszystko na jedną kartę i podejdziemy do stymulacji a z wakacji zrezygnujemy. I po raz kolejny dostałam po dupie, bo pomimo tego że wywracamy nasze życie do góry nogami i podporządkowujemy jednemu celowi to nie można dać się zwariować. W efekcie końcowym przepłakałam całe święta w domu, bo to że nie będziemy odwiedzać nikogo było pewne, nie w tym stanie w którym się znajdowałam. Poza tym święta w moim mniemaniu to jedna wielka obłuda. Nie wiem jak będzie teraz... ale wiem że 19 lub 26 lutego lecimy na tygodniowe wakacje, nieważne czy będę po czy przed transferem, to i tak nic nie zmieni. Dlatego Wam też radzę, żebyście własnych przyjemności nie odkładali na bok. Jeśli transfer wypadnie Ci w połowie lutego to przecież po tygodniu i tak będziesz już wiedziała na czym stoisz.
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry