calineczkaa moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak pogodzenie się z bezdzietnością i szczęśliwe radosne życie, człowiek po prostu uczy się z tym żyć. Jak ludzie chorzy na raka. Jest radość jak jest remisja, ale czy na prawdę mają spokój? :-

-(Tak, ja sobie wyobrażam bezdzietność. Dobrze że o tym myślisz teraz, bo trzeba mieć siłę, żeby widzieć to czego nie chce się widzieć

Więc pochwałeczka za odwagę:-)
Co do ivf, powtórzę to jeszcze raz: moim zdaniem stymulacja była za dluga, zła, coś z nią było nie tak i to wpłynęło na komórki. Teraz nowy protokół, więc jajca będą jak malina:-)
A jeśli nie, bo los sobie zakpi, to jesteś w dobrym miejscu:-) ludziom z gorszymi problemami się udaje, więc uszy do góry:-)
ja tez chcialabym juz po, mam dosc czekania na wszytko i kazdy etap to "test jakości" komorek,plemnikow i zarodków itd...Juz mam dość czekania na dziecko, chce byc w ciąży! i nie mogę nic zrobić by w niej być. Dobija mnie ta bezradność...I coraz częściej myślę, że może nigdy w niej nie będę:-(