reklama

Kto po in vitro?

reklama
obdzwoniłam poradnie genetyczne na slasku na NFZ..no wiec ze skierowaniem spotkanie z genetykiem koło czerwca a pobranie krwi poczatek przyszłego roku. Znowu wiec wyskocze z kasy. Reakcja mojego męża któremu to opiwiadałam...nononono jak go kiedys walne ....wkurza mnie na maxa.juz odemnie usłyszał ze jego wkład w ojcostwo to "spuszczenie sie do słoja" sorry za bezpośredniość ale czasem z niego taki burak wychodzi !!
 
Migotka, calineczkaa ja tez mam takie dni rozsypki. Mówią, że po 2 latach leczenia przychodzi depresja, ooo taaak :tak: Patrze w około i szczerze dodatkowo dobija mnie fakt że w moim własnym otoczeniu, jest tylu ludzi którym się nie udało... Jedni są szczęśliwymi rodzicami adopcyjnymi, inni zaczynają i porzucają tę drogę i inni zostają bezdzietni. Najgorzej to mieć tę świadomość. Ale zdarzają się i cuda, gdzie bezpłodny facet ma 3 dzieci:-p Więc nie wolno porzucać nadziei. Qurcze czasem mam ochotę wejść na ciężarówy i zapytać się ile razy one musiały przez to przechodzić. Zobacz większość szczęśliwych mam już tu nie zagląda, na początku jeszcze,a le potem konczy 8-10tydz i znikają, zostajemy tylko my :-(ale na nas tez przyjdzie czas:tak:Za którymś razem musi się udać, tylko czy mamy tyle siły i kasy..Rekordzistka chyba podchodziła do 10 procedur i ostatnia się udała.
 
Calineczka - w grupie osób bez ciąży średnia homocysteina jest wyższa niż w przypadku grupy osób w ciąży.
Kate, ty jesteś dobra w wyszukiwaniu takich rzeczy, jakby udało ci się znaleźć coś o korelacji między homocysteina a poronieniami : ) może być bez tłumaczenia :)
 
Kate co do IVF to nie wiem na ile jeszcze się zdecyduje. Zastanawiam się jak te wszystkie leki odbiją się kiedyś na naszym zdrowiu... Bo to że każda z nas ma zrytą psychikę to standard. Nie mam dużego doświadczenia bo tak prawdę mówiąc silniejszych stymulacji za sobą to mam tylko dwie, jedna do procedury, druga do inseminacji, bo wcześniejszych cykli stymulacyjnych na tabletkach nie liczę, a za grubszy kaliber uznaję zastrzyki. Wczoraj zaczęłam 1DS i trochę się obawiam tego co będzie dalej, bo teraz idę trochę innym protokołem niż ostatnio. No i ten problem przy punkcji z usypianiem. Po stymulacji pojawiły się u mnie torbiele w piersiach. Więc póki co działamy, ale też mam jakiś próg do którego dobijając pewnie powiem dość. 10 procedur sobie nie wyobrażam ani pod względem psychicznym ani finansowym. Nie jestem aż tak silna.
 
calineczkaa my zdecydowaliśmy się z M na 4 procedury jeszcze 3 z MZ i jedna komercyjna później. Wtedy będziemy myśleć o adopcji, dawcy..Rozmawiamy duzo, plan awaryjny mamy do planu awaryjnego. Ktoś ostatnio mi powiedział, żebym myślała pozytywnie i niestawiana wszystkiego na jedną kartę, i tak mam zamiar robic..:tak: Czy są granice? na pewno, ale nam dr K powiedział że po 4 pełnej procedurze tzn. komercyjnej możemy myśleć o AID i tego mam zamiar się trzymać.
 
reklama
Kate ciezarowki zagladaja, czytaja, trzymaja kciuki, kibicuja i jak moga to odpowiadaja i pomagaja. Moj przypadek tez napawa optymizmem. W tym roku skoncze 39 lat, mam bardzo niskie AMH, ledwo zakwalifikowalam sie do rzadowki. Staralismy sie o dziecko 4 lata, leczenie ponad 2 lata, najpierw kilka naturalnych cykli stymulowanych clo, pozniej 5 iui, jeden falstart (w 9 dc bylam juz po owu i cala stymulacja menopurem poszlaaaa). Pozniej ivf, przy pierwszym zadna komorka sie nie zaplodnila, bylam zalamana bo to sie zdarza niezwykle rzadko. Zaczelam grzebac w genetyce, wyszla tylko mutacja w genie ta, ktora ma 70 % ludzi. Drugie podejscie dwa zarodki, zaden sie nie zaimplantowal. Zaczelam grzebac w immunologii, wyszedl podwyzszony % komorek nk, zaczelam brac sterydy, komorki slabo spadaly az po kilku miesiacach spadly. Trzecia stymulacja, znowu tylko 2 zarodki, jeden bardzo slaby bo w 5 dobie 8PB. Podano dwa i ..... jeden sie zaimplantowal :) W 5 tc ostre krwawienie, bylam pewna, ze juz po wszystkim :( jednak kropek walczyl :) Do bodajze 16 tc z krotkimi przerwami plamilam co bardzo mnie stresowalo. Teraz jestem w 29 tc i modle sie o kazdy kolejny dzien, tydzien ... az do szczesliwego rozwiazania. Tak wiec warto walczyc i nie poddawac sie. Mam znajoma, ktora miala 12 stymulacji i jest grubo po 40-tce az w koncu sie udalo. Ivf to loteria, tyle rzeczy musi sie ze soba zgrac, ze nie ma sie co dziwic, ze wymaga to cierpliwosci. Ja tez miewalam chwile zalamania ale ciesze sie, ze sie nie poddalam :)
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry