Czesc, dziewczyny!
Mam problem i licze, ze się podzielicie doświadczeniem.
Jak pisałam w innym temacie, przez 2 dni probowalismy nauczyc Daszke zasypiac samodzielnie metoda, kiedy kladzie sie dziecko do lozka i mimo placzu wychodzi sie na coraz to dluzsze okresy. nastepnego dnia daszka byla markotna, w ogole sie nie smiala i – cytuje swoja wczesniejsza wypowiedz: „strzelila 7 kupek, czego nigdy nie było, a dwie ostatnie były zielone (czego tez wczesniej nigdy nie było). Poza tym w tych od 4 po 7 pojawily się takie czerwone pajęczynki– wyglądało to jak pęknięte naczynka na udzie (jak ktos ma) – a to miala raz, jak jechaliśmy samochodem 200 km i strasznie się zgrzala ) potem zniknelo, a zadne badania nic nie wykazaly. Teraz tez zniknęło - dzis już kupka była normalna.”
ale zaniosłam te kupke do badania na krew utajona – wypadlo pozytywnie (nie dziwie się!)
Wyslano nas do gastroenterologa, powiedziala kobieta... zgadnijcie co? ze to jest podraznienie sluzowki jelita, i ze najczesciej (90%) jest to wynik alergii na bialko krowie, ble-ble-ble - czyli ... musze odstawic wszystkie produkty mleczne, wlacznie z maslem i wolowina i cielecina - czyli wszystko, co pochodzi od krowy, i podawac Daszce probiotyk (enterol), zeby sie flora odbudowala, a w polowie stycznia zglosic sie do kontroli, chyba ze sytuacja sie powtorzy - wtedy mam zadzwonic i sie umowic na wizyte. dopiero gdyby nie bylo poprawy, beda badac dalej, czy to nie jakas inna przyczyna.
naprawde, odnosze wrazenie, ze teraz to pojecie "alergii" jest tak "modne", ze lekarze od razu spychaja wszystko na nia i nawet nie probuja szukac gdzie indziej - nic dziwnego, ze przypadki alergii sie mnoza - przeciez takim postepowaniem nawet ze zdrowego dzieciaczka mozna zrobic alergika. (z calym współczuciem dla mam, których dzieci rzeczywiście maja alergie)
mi sie wydaje, ze te krwinki w kupce - to cos wysilkowo-nerwowego, moze jakies naczynko tam peka, czy co? no bo to nie jest cos, co trwa, tylko cos, co sie pojawilo 2 razy, w odstepie 2 m-cy (przeciez zawsze obeserwuje kupki Daszy!), przy czym pierwszy raz corka miala około 2 m-cy i wtedy bylam wlasnie na bezmlecznej diecie (ale jadlam maslo!). raz sie zdarzylo po silnym zgrzaniu sie w samochodzie, a raz po dlugim bardzo intensywnym placzu (jak ja uczylismy zasypiac). ale lekarze dzialaja jakos tak rutynowo - czyli: jak to - to to, i w ogole nie zwracaja uwagi na to, co mowi matka, ktora przeciez obserwuje dziecko 24 godz na dobe. fakt, ze ja sie nie znam na medycynie, ale troche juz znam swoje dziecko i widze, czy mu cos dolega, czy jest w zlym humorze i dlaczego. a tu nikt cie nie slucha. ja mowie, ze ta nieszczesna kupka byla po strasznym placzu, a lekarz - "no to pewnie ta kupka jej gdzies zalegala i jej przeszkadzala, i dlatego ona plakala" - i na nic zdalo sie tlumaczenie, ze corka od miesiaca robi reguralnie kkupki, a placz byl z zupelnie innego powodu, tak konkretnego, ze nie moze byc dwoch zdan co do przyczyny. czasami mnie to wkurza, takie rutynowo-stereotypowe podejscie.
na razie oddalam wszystko mleczne z lodowki kolezance, ale jestem nieco sceptyczna, bo juz raz sie okazalo, ze ta moja dieta nie byla potrzebna i chodzilo wcale o co innego. no bo dlaczego nie zrobic od razu reszty badan, wykluczajacych inne przyczyny? a jak to nie jest alergia? ja bede siedziala o chlebie i wodzie, a jakas tam choroba (o ile to jest choroba...) bedzie sie rozwijala (no bo przeciez kktos trafia w te 10%!).
mama napisala, zeby zrobic inne badania - no ale wlasnie z tym jest klopot, zeby zrobic dodatkowe badania. no bo ja moge nawet za nie zaplacic, i to kazda sume, tylko ja nie mam pojecia, jakie badania w takim przypadku zrobic. lekarz ogolny moze najwyzej dac skierowanie do specjalisty, z tym ze z tak malym dzieckiem znow wyladujemy w tej samej przychodni, gdzie nam pani doktor jeszcze raz powtorzy, ze nie skieruje nas na zadne badania (czytaj: nie powie, co jeszcze mozna zrobic), poki nie wykluczy alergii, bo takie jest postepowanie w takich przypadkach - i tak w kolko.
no a kolezanka jak się dowiedziała - napisala do mnie, zebym nie wazyla sie odstawiac nabialu i o tym, jakie ma problemy teraz z kregoslupem:
"nie waz sie odstawiac nabialu z lodowki, bo zrujnujesz sobie
kregoslup i wszystkie koscie. Nam tez lekarz wmawial, ze dziecko moze
miec alergie na bialko, nie jadlam niabbialu z pol roku, karmiac przy
tym piersia. Potem zaczely sie zawroty glowy i okazalo sie ze zdjecia
retgenowskiego, ze mam zdeformowany kregoslup. Marta pije mleko wprost z
kartonu, nawet jej teraz nie gotujemy go i nic sie jej nie dzieje w
odroznieniu ode mnie. skad bedziesz brala wapn? Sztuczny przeciez sie
nie przeswaja tak dobrze, a karmisz i potrzebujesz duzo wapnia. "
(a dodam, ze od kilku lat produkty mleczne stanowia z 50% tego, co jem, i jak nie jem kilka dni nic mlecznego - to normalnie jestem chora i trace apetyt, a juz przez pierwze 2 m-ce karmienia (jak bylam na diecie bezmlecznej i stosowałam w zastępstwie calperos) polecialy mi 2 zeby - przed porodem mialam wszystkie wyleczone)
wiec jestem pelna watpliwosci. wytrzymalabym te diete - ale musze wiedziec, ze jest to PO COS.
stad moje pytanie:
czy ktos wie, jakie moga byc inne (oprocz alergii) przyczyny krwi w kupce i jak to wykryc (jakie badania mozna zrobic, na czym one polegaja i co powinne wykazac)?