Ojjj dziewczyny...robicie mi ochotę na te pyzy...a jeszcze bardziej na knedle...jadłyście kiedyś takie bramborowe...ja jadłam w czechach...to takie knedle ale z ziemniaków...pychota
Piszecie o ćwiczeniach...ja osobiście uwielbiam rower. Ale teraz jakoś obawiam się jeździć, bo chyba nie można prawda? Mi lekarz polecił basen i chyba się wybiorę w weekend.
Odnośnie szkoły rodzenia, to ja nie chodziłam w pierwszej ciąży, bo od 5 miesiąca do 8 leżałam w domu, ze względu na skracającą się szyjkę, a później to już było za późno...teraz się zastanawiam, ale chyba jest to już zbędne...wtedy rodziłam z mężem i stanął na wysokości zadania...teraz mam trochę wątpliwości, bo i partner inny, ale raczej wytłumaczę mu wszystko po kolei co i jak i damy radę
marzenka aż mi łezka pociekła jak przeczytałam o Twoich dzieciach...gratulacje-stanęli na wysokości zadania
Ja dziś mam niespożyte pokłady energii-aż sama jestem zdziwiona. Pierwsza noc, która się wyspałam. Mój Łukasz śmiał się dzisiaj rano, że to pewnie po nocnych przytulaskach

I tak posprzątałam już cały dom, zrobiłam pranie...teraz kawusia i jadę do miasta na jakieś zakupy. A wieczorem odstawiam Małą do babci i wybywamy z Łukaszem na spotkanie z przyjaciółmi. Zameldował się prawie pełen skład, zjechali się z całej Polski, więc będzie długa noc. Muszę się chyba zdrzemnąć chwilkę popołudniu, bo inaczej zasnę im tam o 21.

Także miły dzionek nam się zapowiada
I Wam też życzę przyjemności
