jestem jestem :-)
niestety chora z mega katarem i kaszlem wiec sily na wszytko brak. MArgolcia dzielnie z mama w brzuchu znosi chorobe, wiec nie mam niestety dla Was zadnych kinder-niespodzianek.
wczoraj mama mnie oswiecila, ze ona oba porody -czyli ja i moja siostra- miala wywolywane i choc daleka jestem od przypisywanie sobie rodzinnych zaleznosci to coraz bardziej przekonuje sie ze moje dziecie bedzie przenoszone...
najwiekszym optymista jest K. bo on sie ze swoja córka na jutro umowil na poród... swoja droga to on pierwszy wiedzial ze Margolcia to oncinka ( bo mu sie przysnila), wiec moze cos w tym bedzie.. oby...
uciekam sie wygrzewac.
Kfiatuszek ja tu nadal trzymam kciuki, zeby cos sie w koncu u Ciebie zaczelo dziac :-)
buziaki i milej niedzieli