reklama

Kwietniówki 2010!!!

Łooo matko jaka tu produkcja!!! I jak tu was nadorbić???:szok:
Dobra spróbuję,ale w międzyczasie obiadek trza zrobić. Dziś furę kopytek zrobiłam, będą z sosem z kurek i kurczaka (fajnie to brzmi: kurki oczywiście grzybkowe a piersi kuciaka to przyprawami potraktuję i podsmażę)

Przesyłam słoneczko tam gdzie dziś nie świeci!:-):-):-)


MArgolcia z mama chca am od cioci Kittek :-)
 
reklama
Co do alkoholu...Mój tez raczej z tych mało pijących. A jak na imprezę gdzies jedziemy to przewaznie ja jakies piwko pilam a on prowadził. Nawet nie musialam go namawiac...hehehehe. Czasami w wakacje to ja jestem ta, co wychodzi z propozycja wypicia piwka wieczorkiem:) Także współczuje dziewczyny, zwłaszcza teraz gdzie wasi mężowie powinni byc non stop w "pogotowiu".
 
nić się nie da przetłumaczyć takiemu!!!Zazdroszczę wam normalnie ,ale co trudno się mówi jeden taki drugi taki!!Trzeba sobie radzić w rzyciu.Ja nieraz to mam wrażenie że koledzy i alko ważniejsze od nas ale co tam ja mam o kogo dbać spojrzę się wtedy na mojego syna na brzuszek i myślę sobie że i tak mam dla kogo żyć!Mój mąż nawet jest na mnie wkurzony o to że nie może iść na ślub do kolegi swojego !!A on ma ślub w sobotę a ja na wtorek termin ,kto wie może się zacznie i kto mnie zawiezie do szpitala teść albo ojciec bo mąż się na weselu bawi .Wierzcie mi że aż mi się płakać chce że taki jest ,ale co zrobić.
 
Mój też na szczęście z tych mało pijących. Kiedyś za czasów licealnych i studenckich jak należeliśmy do Ruchu Światło-Życie mieliśmy oboje podpisane krucjaty wstrzemięźliwości od alkoholu... i trwaliśmy w tym do naszego ślubu (a było nam wtedy po 24-25 lat). Pierwszy raz napiliśmy sie na naszym weselu :-) (śmiejemy sie że to tak zamiast wstrzemięźliwości od sexu :-D). Przed ciążą to było tak. W domu ustalaliśmy kto sobie może danego dnia wypić na imprezie a kto jedzie. Trzeba przyznać, że mój A. wie kiedy ma powiedzieć dość. Nigdy mu się nie urwał film, nigdy mi nie robił awantury po pijaku. Wyznaje zasadę: wypiłem dużo, boli mnie głowa ide spać. Nie odpowiadam na zaczepki. Rano nie je śniadania tylko trochę coli, lekki obiad i jest jak nowo narodzony.
 
Aniash, u mnie az takiej masakry nie ma, bo moj M nauczyl sie siedziec w domu... myslalas o jakis powazniejszych krokach zeby utemperowac swojego meza?

Agnieszka, mojemu przy mnie tez sie film nie urwal, ale ja nie cierpie jak on zaczyna miec pijacki ton glosu i gada rozne bzdury... Zreszta nie czuje sie przy nim bezpieczna jak on pije - jak on mnie obroni jakby sie cos dzialo jak bedzie naprany? I nie ufam mu na tyle zeby byc spokojna jak on pije...
 
Aniash, u mnie az takiej masakry nie ma, bo moj M nauczyl sie siedziec w domu... myslalas o jakis powazniejszych krokach zeby utemperowac swojego meza?

Agnieszka, mojemu przy mnie tez sie film nie urwal, ale ja nie cierpie jak on zaczyna miec pijacki ton glosu i gada rozne bzdury... Zreszta nie czuje sie przy nim bezpieczna jak on pije - jak on mnie obroni jakby sie cos dzialo jak bedzie naprany? I nie ufam mu na tyle zeby byc spokojna jak on pije...


Kurcze no próbowałam mu różnie tłumaczyć i w ogóle ale się nie da on ma swój świat .I najgorszych na świecie kolegów którzy są po rozwodzie i go wszędzie wyciągają gdzieś albo po prostu bez żon i obowiązków.
 
reklama
Moj tez ma kolegow niezonatych, wiec oni za bardzo nie rozumieja... Jeden to taki podrywacz, ktory na kazdej imprezie zalicza inna panienke, a drugi to juz stary kon, a dopiero teraz sobie pierwsza dziewczyne przygruchal :szok: Zupeeelnie inny swiat niz my... Dlatego w sumie moj M nigdy specjalnie nie chcial dziecka, zgodzil sie dopiero jak mu powiedzialam, ze to dla mnie bardzo wazne... I teraz czuję sie niezrecznie wymuszajac cos albo proszac go o cokolwiek :-( Moze gdybyscie zawsze chodzili razem na te spotkania ze znajomymi, to Twoj maz troche by sie uspokoil?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry