Nie chce być niemiła, ale aż nie mogę uwierzyć, że coś takiego można pomyśleć na poważnieJeśli chodzi o baraszkowanie to u nas bez zmian, 2 razy dziennie, czasem nawet 3 i często właśnie z mojej inicjatywy
Mój M. właśnie zajrzał mi przez ramię i podczytał kilka postów i kazał Wam przekazać taką rzecz: "Jeśli nie można to zrozumiałe, że nie można, ale jeśli można a kobieta nie chce i męża spławia i sama niczego nigdy nie zacznie to niech się później nie dziwi, że są zdrady."
Przyznam, że zdanie M. podzielam![]()
Mam tylko nadz, że Tobie nie przydarzy się taki spadek ochoty, bo zdaje się, że to oczywiste jak Twój partner zareaguje... Nie ma chyba sensu tłumaczyć, że to nie to że kobieta jest tak wredna że spławia faceta, tylko najzwyczajniej w świecie nie ma siły bo np źle się czuje i ostatnia rzecz o jakiej myśli to bara-bara. Niby każdy ma prawo do własnej opinii i być może przesadzam, ale mnie osobiście bardzo irytują tego typu wypowiedzi

Na szczęście Mój Sz rozumie sytuację i nie opowiada takich głupot


Chyba bede musiala wybrac sie na zakupy.
Czy Wy tez tak macie? Nam zdarzylo sie tylko 2 razy przez te 13 tyg 
Tylko jeszcze Sz nic nie mowilam, a juz wiem jaka bedzie jego reakcja