reklama

Kwietniówki 2010!!!

moja wyjechała na weekend!!!!!!!!!!! :-D:-D:-D
wkurzała mnie przez ostatni tydz, bo jak jej mowilam, że niebawem mogą ząbki u nas się pojawić to ciągle mówiła, że to niemożliwe, to moje pierwsze dziecko i źle interpretuję sygnały. A dziś jak jej pokazałam to powiedziała, że to bardzo niedobrze jak dziecko tak szybko ząbkuje... Kobieta, która zawsze chce i myśli, że ma rację
to chyba mamy ta sama tesciowa :-):-D:-D:-D

Ja w ramach rozrywki przypomne Wam Chinski Kalendarz, ktory sluzy okresleniu plci dziecka:

Zobacz załącznik 271841

Trzeba znalezc w kolumnie wiek w momencie narodzin dziecka, a w wierszu miesiąc w którym doszło do zapłodnienia.

Piszcie czy sie u Was sprawdzilo :-D U mnie sie sprawdzilo :-D
sprawdzilo sie!
Polusiowa dziewczynka :-D




Poli wyszedl lewy kłaczek. Mamy wiec parke :tak::tak::tak:
 
reklama
Ja w ramach rozrywki przypomne Wam Chinski Kalendarz, ktory sluzy okresleniu plci dziecka:

Trzeba znalezc w kolumnie wiek w momencie narodzin dziecka, a w wierszu miesiąc w którym doszło do zapłodnienia.

Piszcie czy sie u Was sprawdzilo :-D U mnie sie sprawdzilo :-D

Już kiedyś to widziałam - w tamtej interpretacji było, że wiek ma być taki, ile lat ma się skończonych - u mnie wtedy pasuje, w tej wersji nie. Ale mojej bratowej nie pasuje w żadnej :-)

Świętującym wszystkiego najlepszego

gratki dla Poli i Adasia
 
Mnie się nie sprawdziło :-)

Kurcze ale przeżyłam chwile grozy :szok:
Przed 14 zaczeło u nas lać jak z cebra... panowie dach przykryli folią i przycisnęli dechami... patrze woda się zbiera i nie chce spływać przez te dechy. No nic biore w tym deszczu miotłe i zmiatam wode. W drzwiach balkonowych staje Janek ... mówie mu przymknij kochanie drzwi bo strasznie pada. No to przymknął... raz i dobrze... kurde wszyskie okna z racji burzy i ulewy pozamykane, drzwi wejściowe na klucz zamknięte, teściowa na pogrzebie. Nikogo dorosłego w domu... a dzieciaki w środku same!!!! Biedny Janek nie mógł tych cholernych drzwi otworzyć :-( bidulek zaczął płakać przstraszył tym Marka, który zaczłą strasznie płakać a ja wejść nie mogłam do środka!! :baffled::no::frown::no2: próbował otworzyć drzwi wejściowe i nie mógł, drzwi balkonowych też... (ale wiem przynajmniej że mi sam na dwór nie wyjdzie :tak:) ostatnia moja nadzieja to że w łazience teściów okno na mikro... ufffffff ale szarpanie i uderzanie w okno sprwiło tylko większy uchył... zawołałam przez ten uchył Jasia na dół i kazałam mu podstawić jakies krzesło albo taboret. Bidulek tak strasznie płakał... ale grzecznie podstawił i powoli otwarliśmy to okno...weszłam przez nie. Wyściskałam go i pognałam do Marka ...biedny mysiolek nie mogła go przez 20 minut uspokoić... dopiero potem załapał cycka i potem poszło już z górki...teraz śpi...
A Janek mi mówi że mam już nigdy sama na balkon nie wychodzić...
 
moja wyjechała na weekend!!!!!!!!!!! :-D:-D:-D
wkurzała mnie przez ostatni tydz, bo jak jej mowilam, że niebawem mogą ząbki u nas się pojawić to ciągle mówiła, że to niemożliwe, to moje pierwsze dziecko i źle interpretuję sygnały. A dziś jak jej pokazałam to powiedziała, że to bardzo niedobrze jak dziecko tak szybko ząbkuje... Kobieta, która zawsze chce i myśli, że ma rację

A umie Ci umotywowac czemu niby niedobrze? :szok::eek:

Gdyby któraś chciała to zapraszam do reala, będziecie sobie mogły pojeździć traktorem i zająć się zwierzętami:tak::-D

JA TEŻ CHCĘ!!! :-D

Poli wyszedl lewy kłaczek. Mamy wiec parke :tak::tak::tak:

A foto gdzie? :-D (GRATULACJE!)


Kurcze ale przeżyłam chwile grozy :szok:

Ale Ci sie przygoda trafila, nie ma co :sorry: No ale masz dzielnego synka, ktory potrafi stanac na wysokosci zadania nawet jesli jest wystraszony i placze :tak: A pewnosc, ze Ci sam nie czmychnie z domu, tez cenna (no chyba, ze juz bedzie nastolatkiem i bedzie lecial do jakiejs panienki - wtedy zamkniete drzwi chyba go nie powstrzymaja) haha :laugh2:
 
Mnie się nie sprawdziło :-)

Kurcze ale przeżyłam chwile grozy :szok:
Przed 14 zaczeło u nas lać jak z cebra... panowie dach przykryli folią i przycisnęli dechami... patrze woda się zbiera i nie chce spływać przez te dechy. No nic biore w tym deszczu miotłe i zmiatam wode. W drzwiach balkonowych staje Janek ... mówie mu przymknij kochanie drzwi bo strasznie pada. No to przymknął... raz i dobrze... kurde wszyskie okna z racji burzy i ulewy pozamykane, drzwi wejściowe na klucz zamknięte, teściowa na pogrzebie. Nikogo dorosłego w domu... a dzieciaki w środku same!!!! Biedny Janek nie mógł tych cholernych drzwi otworzyć :-( bidulek zaczął płakać przstraszył tym Marka, który zaczłą strasznie płakać a ja wejść nie mogłam do środka!! :baffled::no::frown::no2: próbował otworzyć drzwi wejściowe i nie mógł, drzwi balkonowych też... (ale wiem przynajmniej że mi sam na dwór nie wyjdzie :tak:) ostatnia moja nadzieja to że w łazience teściów okno na mikro... ufffffff ale szarpanie i uderzanie w okno sprwiło tylko większy uchył... zawołałam przez ten uchył Jasia na dół i kazałam mu podstawić jakies krzesło albo taboret. Bidulek tak strasznie płakał... ale grzecznie podstawił i powoli otwarliśmy to okno...weszłam przez nie. Wyściskałam go i pognałam do Marka ...biedny mysiolek nie mogła go przez 20 minut uspokoić... dopiero potem załapał cycka i potem poszło już z górki...teraz śpi...
A Janek mi mówi że mam już nigdy sama na balkon nie wychodzić...

o kurczę... no to nieźle...

ja pamiętam jak któraś kiedyś opowiadała jak kluczyki i córę w aucie zatrzasnęła... od razu mi się skojarzyło...
 
Mnie się nie sprawdziło :-)

Kurcze ale przeżyłam chwile grozy :szok:
Przed 14 zaczeło u nas lać jak z cebra... panowie dach przykryli folią i przycisnęli dechami... patrze woda się zbiera i nie chce spływać przez te dechy. No nic biore w tym deszczu miotłe i zmiatam wode. W drzwiach balkonowych staje Janek ... mówie mu przymknij kochanie drzwi bo strasznie pada. No to przymknął... raz i dobrze... kurde wszyskie okna z racji burzy i ulewy pozamykane, drzwi wejściowe na klucz zamknięte, teściowa na pogrzebie. Nikogo dorosłego w domu... a dzieciaki w środku same!!!! Biedny Janek nie mógł tych cholernych drzwi otworzyć :-( bidulek zaczął płakać przstraszył tym Marka, który zaczłą strasznie płakać a ja wejść nie mogłam do środka!! :baffled::no::frown::no2: próbował otworzyć drzwi wejściowe i nie mógł, drzwi balkonowych też... (ale wiem przynajmniej że mi sam na dwór nie wyjdzie :tak:) ostatnia moja nadzieja to że w łazience teściów okno na mikro... ufffffff ale szarpanie i uderzanie w okno sprwiło tylko większy uchył... zawołałam przez ten uchył Jasia na dół i kazałam mu podstawić jakies krzesło albo taboret. Bidulek tak strasznie płakał... ale grzecznie podstawił i powoli otwarliśmy to okno...weszłam przez nie. Wyściskałam go i pognałam do Marka ...biedny mysiolek nie mogła go przez 20 minut uspokoić... dopiero potem załapał cycka i potem poszło już z górki...teraz śpi...
A Janek mi mówi że mam już nigdy sama na balkon nie wychodzić...

O matko Aga,,,wyobrazam sobie co czułas. Miałam kiedys podobna sytuacje z Weroniką. Mieszkalismy wtedy w jednym domu z tesciami. My u góry, tescie na dole. Był zimowy wieczór. T. pojechał na delegacje, tesciowa była w pracy a tesciu u siebie. Ja położylam Weronikę do łóżeczka, wzielam ze soba nianie i poszłam na doł do teścia. Po jakims czasie usłyszałam w niani ze Weronika zaczyna płakac, no to myk na góre, a tam....za cholere dzrwi nie moge otworzyc, zatrzasnęły sie od srodka. zaczełam szarpac i tylko słyszałam jak to moje dziecko coraz bardziej płacze. serce mi waliło, zaczęlam się trzasc, zawołalam tescia. Ten przylecial i tez nic, pobiegł po łom i rozwalalismy drzwi. Weronika zdążyła już się tak rozpłakac ze nie mogłam jej uspokoic. Nie wiem co bym zrobila gdybym byla sama i wyszla na chwile przed dom, a pozniej by się to wydarzyło. Bo jednak tesc nie dosc ze mial łom, to jeszcze siłę...Do dzisiaj mnie tzresie jak sobie przypomne...bbrrr
 
reklama
Mnie się nie sprawdziło :-)

Kurcze ale przeżyłam chwile grozy :szok:
Przed 14 zaczeło u nas lać jak z cebra... panowie dach przykryli folią i przycisnęli dechami... patrze woda się zbiera i nie chce spływać przez te dechy. No nic biore w tym deszczu miotłe i zmiatam wode. W drzwiach balkonowych staje Janek ... mówie mu przymknij kochanie drzwi bo strasznie pada. No to przymknął... raz i dobrze... kurde wszyskie okna z racji burzy i ulewy pozamykane, drzwi wejściowe na klucz zamknięte, teściowa na pogrzebie. Nikogo dorosłego w domu... a dzieciaki w środku same!!!! Biedny Janek nie mógł tych cholernych drzwi otworzyć :-( bidulek zaczął płakać przstraszył tym Marka, który zaczłą strasznie płakać a ja wejść nie mogłam do środka!! :baffled::no::frown::no2: próbował otworzyć drzwi wejściowe i nie mógł, drzwi balkonowych też... (ale wiem przynajmniej że mi sam na dwór nie wyjdzie :tak:) ostatnia moja nadzieja to że w łazience teściów okno na mikro... ufffffff ale szarpanie i uderzanie w okno sprwiło tylko większy uchył... zawołałam przez ten uchył Jasia na dół i kazałam mu podstawić jakies krzesło albo taboret. Bidulek tak strasznie płakał... ale grzecznie podstawił i powoli otwarliśmy to okno...weszłam przez nie. Wyściskałam go i pognałam do Marka ...biedny mysiolek nie mogła go przez 20 minut uspokoić... dopiero potem załapał cycka i potem poszło już z górki...teraz śpi...
A Janek mi mówi że mam już nigdy sama na balkon nie wychodzić...

Ojj to straszne co sie stalo.Najwazniejsze ze tobie i dzieciom sie nic nie stalo.
Pare miesiecy temu Szymek sie zamknal w lazience,i nie potrafil drzwi otworzyc bo je zablokowal od srodka,ja w tym czasie bylam na tarsaie.W lazience okno bylo otwarte,wiec go widzialam,do srodka wejsc nie moglam bo jeszcze w ciazy wtedy bylam.Na szczescie sam jakos drzwi otworzyl i sie wydostal.Ile sie wtedy strachu najedlismy to nasze:-(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry