wronka
czerwiec05`, kwiecień2010
No to jestem:-)
Wczoraj też byłam, posta napisałam i mi go wcięło, więc się zmyłam, bo ja to niecierpliwa jestem...;-). Poza tym ewidentnie to nie był mój poniedziałek, chodzilam i zasypialam w locie, jestem niskociśnieniowcem i wczorajszy dzień był dla mnie masakrą. W efekcie musiałam sobie popołudniowa drzemke z synkiem strzelic, a wieczorkiem poszłam spac po 23, a nie jak zwykle ok 1.00
.
No ale do rzeczy;-)
Jeżeli chodzi o eksmisje synka do pokoju córci, to był to strzal w 10, no lepszej decyzji nie moglam podjąc
. Pierwszej nocy Borys obudzil się o 4.30 na jedzonko, drugiej nocy ok.3.00 i 5.00, wczorja znowu tylko raz o 4.45. U Nas w sypialnie pobudki były min. dwie w godz ok 1.00 i ok3-4, także teraz nawet jak budzi się dwa razy to jest to poxniej , więc i ja lepiej się wysypiam, no ale poki co jest 2:1 dla jednej tylko pobudki:-).
Chrzest_ ogolnie się udało. W kosciele Borys byl grzeczny do kazania, na kazaniu zaczął marudzic, w środku kazania już zaczął płakac i tak przepłakał całą cereminię chrztu :-). Wszyscy się śmiali,że chciał podkreslic to , iż był najstarszy ze wszystkich dzieci i byl jedynym facetem ;-). W zasadzie to mu się nie dziwie, bo naprawde strasznie proboszcz przynudzał na tym kazaniu, no a ile takie dzecko może siedziec i patrzec w jeden punkt, te maluchy sobie spały, no ale mój był po drzemce więc wiadomo,że spac nie będzie. Sama organizacja była do dooopy, niby w piatek byla instrukcja, ale iwdac nie wszyscy rodzice zrozumieli. Zaczęło się od tego,że juz jak przyszliśmy do kościola i chcieliśmy usiasc w ławce dla rodzicó, okazało się ,że ławka zajęta, bo dziadkowie zarezerwowali ją dla rodziców, którzy chrzcza swoje dziecko
. Nic nie dału moje tłumaczenie,że nie trzeba rezerwowac, bo i tak wszyscy mamy tu siedziec i ,że to ławka tylko dla rodziców i dziecka chrzczonego, normalnie cisnienie mi już podniesli. Poźniej przy chrzcielnicy, postawali tak ,że przejśc się nie dało, a już rodzinka z aparatami...
...no comments. Na końcu, z kolei proboszcz przesadzil z ogłoszeniami i o tyle o ile Borys był spokojny to te maluszki znudzone zaczęły płakac, a ten widząc i slyszac i tak ględzil i ględził..
. No to tak wlaśnie wszystko wyglądało, pomijam oczywiście fakt, że moi teście przyjechali już z minami takimi,że szok. Bo T. dzien wcześniej mi powiedzial ,że tesciowa ma focha ,że to nie jej synus jest chrzestnym....
...no i jeszcze prawdopodobnie jakiś problem miała z akceptacją drugiego imienia Borysa...ech...szkoda gadac...może Wam kiedys o tym napisze...:-)
No ale suma sumarum, najważniejsze, że synek ślicznie wyglądał, pogoda dopisala bo świeciło piekne słoneczko
(dzięki za kciuki), no i w zasadzie ja się świetnie bawilam :-)
No to sie rozpisałam, mam nadzieje tylko,że tego posta mi nie zje bo.....wwwrrr
Aha...
Aga...wspólczuje nie wyspania, jak Ty kobieto funkcjonujesz
Kwiatek takie dodatkowe zajęcia dla dzieci są super, poźniej Hania bedzie śmielsza w przedszkolu :-)
nata, kingunia....wspołczuje dziewczynki, wiem co czujecie, ja co prawda poszlam do pracy jak Weronika miała rok, no i nie szla do żłobka tylko została z teściową, ale i tak wyłam przez pierwsze dwa dni...
aniez...podziwiam za konsekwencje, ale jednocześnie wiem, że to później procentuje
, no i przeprowadzaj Bartula, przeprowadzaj, sprawdza się ...:-)
katik...zdróweczka kochana :-)
No...moj synek tez ma katar ...fuck... i już mnie nienawidzi jak z frida podchodze.
Wczoraj też byłam, posta napisałam i mi go wcięło, więc się zmyłam, bo ja to niecierpliwa jestem...;-). Poza tym ewidentnie to nie był mój poniedziałek, chodzilam i zasypialam w locie, jestem niskociśnieniowcem i wczorajszy dzień był dla mnie masakrą. W efekcie musiałam sobie popołudniowa drzemke z synkiem strzelic, a wieczorkiem poszłam spac po 23, a nie jak zwykle ok 1.00
.No ale do rzeczy;-)
Jeżeli chodzi o eksmisje synka do pokoju córci, to był to strzal w 10, no lepszej decyzji nie moglam podjąc
. Pierwszej nocy Borys obudzil się o 4.30 na jedzonko, drugiej nocy ok.3.00 i 5.00, wczorja znowu tylko raz o 4.45. U Nas w sypialnie pobudki były min. dwie w godz ok 1.00 i ok3-4, także teraz nawet jak budzi się dwa razy to jest to poxniej , więc i ja lepiej się wysypiam, no ale poki co jest 2:1 dla jednej tylko pobudki:-).Chrzest_ ogolnie się udało. W kosciele Borys byl grzeczny do kazania, na kazaniu zaczął marudzic, w środku kazania już zaczął płakac i tak przepłakał całą cereminię chrztu :-). Wszyscy się śmiali,że chciał podkreslic to , iż był najstarszy ze wszystkich dzieci i byl jedynym facetem ;-). W zasadzie to mu się nie dziwie, bo naprawde strasznie proboszcz przynudzał na tym kazaniu, no a ile takie dzecko może siedziec i patrzec w jeden punkt, te maluchy sobie spały, no ale mój był po drzemce więc wiadomo,że spac nie będzie. Sama organizacja była do dooopy, niby w piatek byla instrukcja, ale iwdac nie wszyscy rodzice zrozumieli. Zaczęło się od tego,że juz jak przyszliśmy do kościola i chcieliśmy usiasc w ławce dla rodzicó, okazało się ,że ławka zajęta, bo dziadkowie zarezerwowali ją dla rodziców, którzy chrzcza swoje dziecko
. Nic nie dału moje tłumaczenie,że nie trzeba rezerwowac, bo i tak wszyscy mamy tu siedziec i ,że to ławka tylko dla rodziców i dziecka chrzczonego, normalnie cisnienie mi już podniesli. Poźniej przy chrzcielnicy, postawali tak ,że przejśc się nie dało, a już rodzinka z aparatami...
...no comments. Na końcu, z kolei proboszcz przesadzil z ogłoszeniami i o tyle o ile Borys był spokojny to te maluszki znudzone zaczęły płakac, a ten widząc i slyszac i tak ględzil i ględził..
. No to tak wlaśnie wszystko wyglądało, pomijam oczywiście fakt, że moi teście przyjechali już z minami takimi,że szok. Bo T. dzien wcześniej mi powiedzial ,że tesciowa ma focha ,że to nie jej synus jest chrzestnym....
...no i jeszcze prawdopodobnie jakiś problem miała z akceptacją drugiego imienia Borysa...ech...szkoda gadac...może Wam kiedys o tym napisze...:-)No ale suma sumarum, najważniejsze, że synek ślicznie wyglądał, pogoda dopisala bo świeciło piekne słoneczko
(dzięki za kciuki), no i w zasadzie ja się świetnie bawilam :-)ooo kochna z maty to ja słabizna jestem, ale kasy zawsze sie dolicze...hehehehehe, Wronka pewnie kasy się nie może doliczyć :-)
No to sie rozpisałam, mam nadzieje tylko,że tego posta mi nie zje bo.....wwwrrr
Aha...
Aga...wspólczuje nie wyspania, jak Ty kobieto funkcjonujesz

Kwiatek takie dodatkowe zajęcia dla dzieci są super, poźniej Hania bedzie śmielsza w przedszkolu :-)
nata, kingunia....wspołczuje dziewczynki, wiem co czujecie, ja co prawda poszlam do pracy jak Weronika miała rok, no i nie szla do żłobka tylko została z teściową, ale i tak wyłam przez pierwsze dwa dni...
aniez...podziwiam za konsekwencje, ale jednocześnie wiem, że to później procentuje
, no i przeprowadzaj Bartula, przeprowadzaj, sprawdza się ...:-)katik...zdróweczka kochana :-)
No...moj synek tez ma katar ...fuck... i już mnie nienawidzi jak z frida podchodze.
Ostatnia edycja:
