Strasznie mną wstrząsnęła historia Judysi, weszłam na chwilkę na BB przed pójściem po Olę, łzy leciały mi ciurkiem, P przestraszony nie wiedział o co chodzi, nie mogłam się uspokoić i mu wytłumaczyć, posadziłam przed komp i kazałam czytać, też mu się oczy wilgotne zrobiły.
Biedne maleństwo, będziemy się modlić, żeby jak najszybciej wyzdrowiała i żeby mogli zapomnieć o wszystkim.
Trudno teraz o czymkolwiek innym myśleć i pisać, wszystko wydaje się takie błahe i nieistotne. Będziemy wypatrywać wieści, mam nadzieję, że będą same dobre