Witam poświątecznie :-)
Fajne te spotkania rodzinne, tylko szkoda, że tak szybko zleciało. Alunia ładnie przed dziadkami zaprezentowała swoje umiejętności ;-) Ale to moje dziecko tak nawija, że aż głowa boli. Ziapie cały dzień ;-) Aż dziadki się śmiali, że mamy już jechać, bo cały czas tylko Alicję słychać. Tak się rozgadała, że codziennie coś nowego mówi.
Najlepsze było, przy gotowaniu jajek, spieraliśmy się z mężem ile jajek wstawić, obstawałam przy 3 szt, mąż przy jednym, powiedział, żebym zrobiła babci satysfakcję i wstawiła jedno, Ala tak się przysłuchiwała wymianie zdań, że po chwili powiedziała "baba, jajo" Czym nas rozbroiła. :-)
Dziś się pytam po jej drzemce, wstałaś, powtórzyła po mnie wstałaś.
Moja na "nie wolno" już reaguje i przestaje dotykać zakazaną rzecz. Trzeba konsekwentnie i do znudzenia powtarzać "nie wolno".
Po świętach pierwszy raz mnie mniej o jakieś 300gr :-) No, ale dietka zachowana, na nic się nie skusiłam. Teraz w maju przed nami 2 grube imprezy (90lecie urodzin prababci Alicji i komunia), więc znowu będzie kuszenie.
Aniez drugie dziecko tej samej płci to faktycznie jakaś myśl. Połowa wydatków odpada. Ale jednak na razie podziękuję.
Aniam zupełnie zapomniałam, że ty na święta wybywasz na wczasy. Ciekawe czy pogoda się sprawdziła.
Zielona to będzie gorąceeee przywitanie z mężem po takiej przerwie. A dziadkom współczuję, taka wnusia to skarb, a będzie tak daleko.