Melduję się z domku. Dojechaliśmy bezpiecznie. Ruch był duży, ale na szczęście nie było korków.
Pisałam do Gosieńki bo mówili,że u nich dużo śniegu spadło. No i nie mają prądu ani wody, bo drzewa się na słupy pod wpływem ciężkiego śniegu poprzewracały.
Salamandra mogłyśmy się zdzwonić bo my też czasami jeździliśmy do Gdańska przez Kościerzynę.... szkoda... najwyżej następnym razem

))
Jeśli chodzi o nocniczek to ja gdy zaczęłam sadzać Maję na niego to dawałam jej zawsze coś fajnego do zabawy,albo np książeczkę czytałyśmy. Maja też zawsze rano robiła kupkę więc o tej porze ją sadzałam i od tej pory to jest codzienny poranny rytuał. Gdy ją chcę np w ciągu dnia posadzić a nie chce siusiu to protestuje. Jak chce to siada chętnie.
Latem będzie łatwiej dziewczyny bo maluchy będą mogły bez bodziaków biegać i bez pieluszki więc będzie większa szansa na to,że jak się zsiusiają i będą miały mokro to zakumają o co chodzi.
Maja powoli zaczyna wołać,że chce siusiu,ale jest to dosłownie kilka sekund przed tym jak zrobi.
Tu jak pod każdym innym względem widać,że każde dziecko jest inne więc spokojnie trzeba obserwować i jak Zielona pisze nie zniechęcać i nic na siłę nie robić.
Maja się też wkurza jak chcę jej założyć pieluszkę po tym jak zrobi siusiu na nocniczek,ale muszę jeszcze jej zakładać jak gdzieś jedziemy.
Dobra zmykam troszkę ponadrabiać i wracam do rozpakowywania
