i ja sie witam po ciezkiej nocy i kiepskim dniu...
tak mnie dzis glowa boli ze ledwo chodze...
wogole nic mi dzis nie wychodzi...pieklam nawet ciasto marchewkowe (pierwszy raz) i co? oczywiscie nie wyszlo...tzn wyszlo ale jakos takie gorzkie mi sie wydaje..heh utwierdzam sie w przekonaniu ze moim miejscem napewno nie jest kuchnia
Olka spi od 18.30, ciekawa jestem o ktorej wstanie i jak pozniej zasnie...ale nie chce jej budzic, tak slodko zasnela, spi prawie na brzuchu, pierwszy raz jej sie to zdarzylo, ale ciesze sie tym, bo moze te obroty jej sie wreszcie spodobaja...nozki pod siebie podciaga w czworaki, ale nie moze zalapac ze trzeba raczki i glowe podniesc...caly czas ten toniczny szyjny jej przeszkadza...jezu od ponad roku z tym odruchem jest cos nie tak...
usiadlam do komputera zeby oplaty porobic, siedze juz 2godziny a oplat nie zrobilam...tysiac mysli i rzeczy do zrobienia mam, cos sie skupic nie moge...
chyba czas cos zjesc bo slysze ze w brzuchu mi wreszcie burczy...
jutro musimy do olsztyna pojechac, po opinie do terapeutki, tak mi sie chce ze hoho...ale musze akurat jutro jechacv bo pozniej p.Danusia na urlop sie wybiera...
jesli wszystko dobrze pojdzie to w sierpniu bede chciala jeszcze raz Olce taki turnus zorganizowac, jak sie z kasa wyrobimy. a pozniej moze Kittek z mezem nas znowu na weekend przyjma?
