W końcu chłodniej :-) wczoraj duszno mi było okrutnie.
Kittek- gratulacje, dasz radę.
Aniam-



dziadek mial fantazję
Iza- miłego pobytu w mieście spotkań
Wymyslilam, że idziemy dziś do klubu fitness z dzieciakami, oni sobie zostaną z opiekunką, a my z malżem rozejdziemy się do swoich zajęć (malż miał plan, żeby mnie na trening na siłowni ciągać, ale musialabym upaść na głowę, więc pójdę sobie na mniej męczące ćwiczenia)... Ciekawa jestem, jak chłopaki na sali zabaw :-) w zasadzie powinnam się spytać, jak Pani, którą będą wykańczać, bo oni zapewne dadzą radę.
Od przedwczoraj po południu Bartek zjadł 1 dobową porcję owoców (tzn. miseczkę malin) i biegunka ustąpiła od razu :-) długo z prababcią rozmawiałam, ale mam nadzieję, że zrozumiała :-) dobrze też, że on za owocami nie tęskni, gorzej, gdybym zabroniła jeść dajmy na to makaronik z mięskiem, czy ukochaną owsiankę
