wronka
czerwiec05`, kwiecień2010
Ja pamietam jak po smierci taty, poszłysmy z mama mszę i pogrzeb załatwiać. Mama miala przygotowane 200zł, ale na wszelki wypadek wziela trochę więcej kaski do innej kieszonki w torebce. Ja oczywiście ja namawialam ,ze w koncu to "co laska" to ma się nie rzucać, bo jeszcze inne sprawy do zalwtwienia. Ksiądz spisal wszystkie dane do księgi i od razu bez ogródek nie czekajac nawet aż my się zapytamy "ile się należy", powiedzial: "A jeżeli chodzi o koszty to 450 zl się nalezy", mnie doslownie wmurowalo, no nie zdązylam jeszcze oddechu wziąc a ten tak z grubej rury, zero jakiegokolwiek sumienia w przypadku osob , które starcily najblizszą osobę.


Rzeczywiście mam szczęście do księży z powołania ale też znam wielu którzy nie zasługują na miano księdza 
