hej,
nastał poniedziałek i M. poszedł do żłoba, chwilo trwaj! kocham to dziecko ponad życie, ale taką demolkę potrafi zrobić, że człowiek tęskni za chwilą wytchnienia.
W kwestii słodyczy, moja teściowa jest niereformowalna. Ona uważa, że słodycze są dla dzieci, i wiecznie M. coś daje
W sobotę np. była akcja, bo Mati wiecznie biega, ja patrzę a on wcina landryny, nie dość, że można się nimi zakrztusić, to jeszcze zęby. Oczywiście żadne uwagi z mojej strony nie działają.
Ale moja teściowa to złośliwiec jest, więc na pewne rzeczy muszę przymykać oko, bo byłaby wojna
np. słyszy, że szykuję dziecku jeść, a daje mu w tym czasie czekoladkę
Nóż się w kieszeni otwiera...
Będzie się za to jeszcze w piekle smażyć
filonka, nie patrz na innych, imię ma się wam podobać, inni się przyzwyczają. Alanek to piękne imię dla chłopca. Zresztą, jak zobaczysz dziecko, będziesz wiedziała jak mu dać na imię. U nas też tak było, że Mati całą ciążę z Hanią w brzuszku rozmawiał, to nie było opcji zamiany. Kiedyś mąż zażartował, że będzie Kasia, to M. się pytał dlaczego Hania się nie urodzi
Z telefonem w szkole, to zawsze jest problem. Takie czasy, że dla bezpieczeństwa "trzeba" mieć, ale nieraz robi więcej szkody niż pożytku. Sama byłam świadkiem jak dzieciaki się na przerwach nagrywają, później szantażują tym nagraniem, szpanują, grają na lekcjach. Jak lepsza komórka to często zmienia właściciela
I to w szkole podstawowej, w gimnazjum pewnie jest jeszcze ciekawiej. Niby znak naszych czasów, ale ja bym chyba nie przyzwyczajała dziecka od tak wczesnego dzieciństwa.
Aniez dzięki. Muszę się w takim układzie udać do Playa, bo oferty na telefony mają całkiem niezłe. Brawa dla Kubusia za saneczkowe szaleństwa.
Aga taki kulig to świetna sprawa dla dzieci i dorosłych.
Basia zdrówka dla Wiktora.
nastał poniedziałek i M. poszedł do żłoba, chwilo trwaj! kocham to dziecko ponad życie, ale taką demolkę potrafi zrobić, że człowiek tęskni za chwilą wytchnienia.
W kwestii słodyczy, moja teściowa jest niereformowalna. Ona uważa, że słodycze są dla dzieci, i wiecznie M. coś daje

W sobotę np. była akcja, bo Mati wiecznie biega, ja patrzę a on wcina landryny, nie dość, że można się nimi zakrztusić, to jeszcze zęby. Oczywiście żadne uwagi z mojej strony nie działają. Ale moja teściowa to złośliwiec jest, więc na pewne rzeczy muszę przymykać oko, bo byłaby wojna
np. słyszy, że szykuję dziecku jeść, a daje mu w tym czasie czekoladkę
Nóż się w kieszeni otwiera...Będzie się za to jeszcze w piekle smażyć

filonka, nie patrz na innych, imię ma się wam podobać, inni się przyzwyczają. Alanek to piękne imię dla chłopca. Zresztą, jak zobaczysz dziecko, będziesz wiedziała jak mu dać na imię. U nas też tak było, że Mati całą ciążę z Hanią w brzuszku rozmawiał, to nie było opcji zamiany. Kiedyś mąż zażartował, że będzie Kasia, to M. się pytał dlaczego Hania się nie urodzi
Z telefonem w szkole, to zawsze jest problem. Takie czasy, że dla bezpieczeństwa "trzeba" mieć, ale nieraz robi więcej szkody niż pożytku. Sama byłam świadkiem jak dzieciaki się na przerwach nagrywają, później szantażują tym nagraniem, szpanują, grają na lekcjach. Jak lepsza komórka to często zmienia właściciela
I to w szkole podstawowej, w gimnazjum pewnie jest jeszcze ciekawiej. Niby znak naszych czasów, ale ja bym chyba nie przyzwyczajała dziecka od tak wczesnego dzieciństwa.
Aniez dzięki. Muszę się w takim układzie udać do Playa, bo oferty na telefony mają całkiem niezłe. Brawa dla Kubusia za saneczkowe szaleństwa.
Aga taki kulig to świetna sprawa dla dzieci i dorosłych.
Basia zdrówka dla Wiktora.



niektóre są nawet nierozkodowane... ja mam chyba 3 takie z Orangu, bo jak mi kiedyś zaśpiewali kwotę za ściągnięcie SIMa to właśnie 4 numery od nich zdjęłam 