AgnieszkaSz-r
Mama VI 2007 i IV 2010
To nie jest tak że my go "zmuszamy" do znania szczegółów. Jak pyta to odpowiadamy, czytamy, tłumaczymy. Staramy się zaspokoić jego własną ciekawość
tak samo jest z piłką nożną
jak jest mecz to patrzy (szczególnie jak nasi grają) ale on nawet nie pyta co to za zawodnik... Patrzy jednym okiem. Nawet jeśli zapyta o zawodnika to tylko o kraj a jak mu mówimy jak się nazywa to za chwilę i tak nie pamięta...
co do grupy rówieśników to tłumaczę, rozmawiam...chcę żeby sam doszedł do pewnych wniosków dlatego napisałam słowo zmusić w cudzysłowie.
wiem też że nie wszystkie dzieci są takie. Jest grupa, i to większa, cudownych dzieciaków. Szkoda tylko, że J. Nie chce się z tą większością zintegrować.
Acha i jeszcze Gosieńko pytałaś skąd wiem o problemie... Najpierw opowiedziałam wychowawczyni co mi mówi J. Potem ja prosiłam, żeby zwróciła uwagę czy rzeczywiście takie sytuacje mają miejsce. Obiecała że się przyjży i w razie czego zrobi z dzieciakami zajęcia o akceptacji, o różnorodności zainteresowań i o tym że każdy z nich jest inny i dzięki temu jest ciekawie. O zajęciach mi najpierw powiedział J. A później jego wychowawczyni stwierdzając że problem faktycznie istnieje... Cóż zobaczymy co z tego wyjdzie bo sama wychowawczyni nic nie zmieni. Tu musi być współpraca z rodzicem i przede wszystkim praca rodzica z dzieckiem. Mam nadzieję że to pomoże.
Aniam problem w tym że 2 chłopaków szuka na siłe. Bo pytali J. o ninjago - ma kilka
, to samo z chimą
to sobie to hero factory znaleźli...
tak samo jest z piłką nożną
jak jest mecz to patrzy (szczególnie jak nasi grają) ale on nawet nie pyta co to za zawodnik... Patrzy jednym okiem. Nawet jeśli zapyta o zawodnika to tylko o kraj a jak mu mówimy jak się nazywa to za chwilę i tak nie pamięta...co do grupy rówieśników to tłumaczę, rozmawiam...chcę żeby sam doszedł do pewnych wniosków dlatego napisałam słowo zmusić w cudzysłowie.
wiem też że nie wszystkie dzieci są takie. Jest grupa, i to większa, cudownych dzieciaków. Szkoda tylko, że J. Nie chce się z tą większością zintegrować.
Acha i jeszcze Gosieńko pytałaś skąd wiem o problemie... Najpierw opowiedziałam wychowawczyni co mi mówi J. Potem ja prosiłam, żeby zwróciła uwagę czy rzeczywiście takie sytuacje mają miejsce. Obiecała że się przyjży i w razie czego zrobi z dzieciakami zajęcia o akceptacji, o różnorodności zainteresowań i o tym że każdy z nich jest inny i dzięki temu jest ciekawie. O zajęciach mi najpierw powiedział J. A później jego wychowawczyni stwierdzając że problem faktycznie istnieje... Cóż zobaczymy co z tego wyjdzie bo sama wychowawczyni nic nie zmieni. Tu musi być współpraca z rodzicem i przede wszystkim praca rodzica z dzieckiem. Mam nadzieję że to pomoże.
Aniam problem w tym że 2 chłopaków szuka na siłe. Bo pytali J. o ninjago - ma kilka
, to samo z chimą
to sobie to hero factory znaleźli...
Ostatnia edycja:

mam nadzieję, ze karpatka będzie udana.
ale i tak drożdżóweczkę opchnęła
też bym się wkurzyła a najgorsze to mówienie dziecku czegoś wbrew temu co sądzą rodzice, mogła to dla siebie zachować, Tobie powiedzieć ale nie Igorowi