Poranna burza, mój też ściąga że stołu, blatu itp. Chodzi przy krześle i meblach, za ręce za bardzo nie chce.
U mnie też nie za ciekawie. Mój ryczy po nocach. Zresztą w dzień też. No dziś od północy do 4 rano darł się, jęczał, na zmianę z zapadniem w krótkie drzemki. W efekcie ja również nie spalam, jestem wykończona, płacze razem z nim w nocy, żałuję tej nowej ciąży bo nie wiem jak damy radę z dwoma takimi wrzaskunami... masakra. Wiem, że rośnie mu czwórka i dwie trójki, no ale żeby aż tak się drzeć? W dodatku złapał zapalenie ucha i siedzimy w domu, a w żłobku jeden chłopiec ma ospe, więc jak mój się zaraził i będę zmuszona siedzieć z nim chorym kolejny tydzień w domu to chyba zwariuję.. mam mega kryzys