Anastazi aż sie wzruszyłam.. Pisze z doskoku, bo ogarniam mieszkanie, i dziś tez postanowiłam zjeść romantyczną kolacje.
Teraz sie na chwile musiałam usiąść. Bo w głowie mi sie zakręciło, chyba za szybko latam. Muszę zwolnić obroty i sie przyzwyczaić, że mam nowe życie w sobie.
Mój mąż, zareagował tak stonowanie.
Ale wiedział jako pierwszy bo stał przy toalecie, i sie pytał czy już..
Potem postanowiliśmy powiedzieć rodzicom, ale z wyprzedzeniem tez żeby nikomu nie mowić do Grudnia- wigilii. Tylko ze jak mój "męż" dzwonił do swojej mamy to mówił przez ten telefon tak stonowanie i cicho jak by nie on.. I zamiast powiedzieć ze jestem, to on sypnął tekstem "prawdopodobnie ja jestem w ciązy" wiec myślałam ze mu cos zrobie, ale jak spojrzałam na niego to widziałam, że jeszcze sam nie dowierza. Poprawił się oczywiście i powiedział, że jestem napewno. Wtedy trochę sie zaczęłam rechotać, bo on taki śmieszny wyraz twarzy miał z tego wszystkiego.
A wiecie co?
Dziś robiłam galaretkę truskawkową (plus bita śmietana i truskawki) na deser po kolacji.. I jak ją robiłam, to tak mnie zapach odrzucił. Blee..
A jak wy się czujecie?
A co do tych rzeczy to mój mi o foteliku/nosidełku juz wypalił dla dzidzi wczoraj, bo tak rozmyślał o aucie i pomyślał i o tym. Hehe