Lucyann
Mama listopad 2006, 2008
Moj Synke jest przyzwyczajony do tego ze dwie godziny przed poludniem i miniumum ze dwie popoludniu jest na dworze a mie coraz trudniej i jeszce tyle chodzic za nim a w domu jak zostalismy raz to bardzo zalowalam , bo mam pomazane sciany i nie moiwac nic o wzorkach na przescieradle zrobionych dlugopisem musze kupic magiczne gabeczki bo chyba oszleje z tym balaganem a maly przedwczoraj jak mi sie oko przymknelo a on siedzial i cos mi tam nawijal wysmarowal mnie sudokremem siebie oczywiscie tez bo to kremik na "gagi" wiec dziecko chcialo dobrze ale nie wiedzialam od czego mam zaczac sprzatac wiec mlodego z soba do wanny a potem zmiana poscieli... dobry poczatek dnia co??:-)
.....a wieczorkiem a usg 
Moj M tez ciagle nawija o pracy - chce sie ze mna dzielic wrazeniami itd...a ja sie skupic nie moge i polowy nie slucham
No ale co, nie powiem mu nie gadaj....bo troche czasu mi zajelo zanim urobilam go zeby stal sie bardziej wylewny 
. Po badaniach pojechałam do mojej mamy bo mieszka przy szpitalu i tak mi zeszło do wieczora...
Hm poszłam szybko za nim a tam w salonie na ścianie malowidło kredkami świcowymi!!!! Zaczęłam od razu to ścierać gąbką z wodą i płynem - bo w końcu tą farbą reklamują jako niezwykle zmywalną - a tu kolory nabieraja natężeniai tworzy sie parwdziwe impresjonistyczne arcydzieło... 
