_Roszpunka_
szczęśliwa mamusia :)
nie widziałam ale mam nadzieję że jak najszybciej obejrze....Antychrysta widziałaś?
EE tam podobno 2012 to w większości efekty![]()

Dzień dobry...
Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.
Ania Ślusarczyk (aniaslu)
nie widziałam ale mam nadzieję że jak najszybciej obejrze....Antychrysta widziałaś?
EE tam podobno 2012 to w większości efekty![]()
Dziewczyny na polepszenie humoru może ogladniemy razem Garfielda... Jakby co właśnie się zaczyna na Polsacie))
Tak dzisiaj myslałam w jaką ładna datę chciała bym sie wstrzelić i wyszedł mi dopiero 6.12, który oczywiście odpada bo 1 grudnia ide na wywołanie.Dzisiaj już chyba nie zdąże, ehhh
No to też chyba zacznę tak liczyć. Mnie kazał 10 ruchów dziennie.
Przez tę zawiniętą wokół szyjki pepowinę mam takie lęki o Małą. Spać w nocy nie mogę i cały czas o tym myślę. A jak juz dłużej sie nie rusza to najchętniej jechałabym do szpitala od razu.
Ladna data to 25.11 - Światowy Dzień Pluszowego Misia
Dziwie sie, ze Ci lekarz o tej pepowinie powiedzial. Bo ponoc nie mowia, zeby nie stresowac matek, bo dzieci lubia sie zawijac i odwijac.
Pod koniec ciazy liczy sie chyba 10 ruchow dziennie, bo niby mniej sie ruszaja. Moja w kazdym razie potrafi sie tylko raz ruszyc na godz, a pozniej nadrabia z nawiazka![]()
super swieto nawet nie wiedzialam ze takie jest:-)mi tez lekarka nie chciala powiedziec czy maly jest obwiniety pepowina bo tj Tobie powiedzial ze on sie zawija i odwija ciagle ta pepowina wiec teraz moze byc zawiniety a za 5min juz sie odwinie...kurcze z tymi ruchami tez tak mam w dnien ja umieram ze strachu czemu sie nie odzywa a wieczorem jak zacznie kopac to az mam dosc:-)
cala noc bolal mnie zab i boli do tej pory. juz prawie chodze po scianach. lykam codeine i paracetamol, ale ie chce przesadzac bo przeciez karmie malego. teraz musze go miec non stop przy sobie i sprawdzac oddech bo codeina moze otumanic dziecko. polozna powiedziala ze lepszym wyjsciem jest lykniecie jej niz meczenie sie bolem i stresowaie dziecka.
maluchny na szczescie uczy sie odrozniac dzien od nocy. przesypia nam juz nawet 4 godzinki bez pobudki, wiec jestem z niego bardzo dumna. je z cycochow coraz wiecej i dluzej. martwimnie tylko czeste ulewanie a czasem nawet wymiotowanie pokarmu. moja mama mowi, ze to normlane jak za duzo zje.
powiem wam szczerze, ze nie myslalam, ze organizm po porodzie moze byc tak wycienczony fizycznie. w sensie nie czuje zmeczenia, ale moj organizm odmawia mi posluszenstwa. najpierw nadcisnienie i bole glowy, potem infekcja ukladu moczowego, potem zle gojacy sie szew na tylku, nastpenie zakrzep w nodze i podejrzenie trombocytozy,a teraz pieprzony zab mnie tak boli, ze nie moge normalnie funkcjonowac.
moje przeziebienie coraz gorsze, zatkany nos, stan podgoraczkowy, mam nadzieje, ze to nie grypa, tym bardziej swinska
a malenstwo juz mi zyc nie daje, tak mnie strasznie kopie, albo boksuje, tylko do wewnatrz, po pecherzu i jakis narzadach, a czasami tak strasznie w srodku kluje. chyba zaraz pojde spac, jak mi sie uda. i jeszcze te spuchniete kostki....
ale marudze ;-)