Oj u nas śmierci było aż za dużo, a jeszcze jestem pewna , że czai się w pobliżu by znowu uderzyć:-(
Julia przeżyła juz śmierć dziadka, nie była z nim zżyta, ale na swój sposób to przeżyła - miała 3-4 lata.
Powiedziałam, że umarł i poszedł do nieba.
Co ciekawe, bardzo przeżywa śmierć swojej praprababci, naszej ukochanej, najlepszej na świecie, ale ona jej nawet nie poznała! Zna ją tylko ze zdjęc. Już pogodziliśmy się w rodzinie że babcia ją odwiedza

Julka wie bardzo dużo o niej, czasem nas bardzo zaskoczy jakimś faktem z jej życia

Kilka razy w miesiącu budzi się i płacze że tęskni za babcią Helą.... jak była młodsza to twierdziła że babcia z nią rozmawiała.
Nie wiem czy to nasza wielka miłość do babci przeszła na Julię czy to faktycznie jakieś czary;-) a że babcia była czarownicą, jak jej córka, wnuczka i prawnuczka, a teraz praprawnuczka to nie od dziś wiadomo;-)
Mówię że ktoś umarł, odszedł do nieba i patrzy na nas, jest wszędzie tam gdzie my i widzi co robimy
Co do religii ja się jeszcze nie określiłam do końca, nie wierzę w obowiązującą w naszym kraju religię, ale jeszcze nie wiem co się dzieje z nami po śmierci. A wierzę ze coś się dzieje. Na razie zaczynam interesować się buddyzmem, choć już teraz widzę że nie zgadzam się z niektórymi założeniami....
Julia i Joanna są ochrzczone, będą przyjęte do I Komuni Św - i tu moje zakłamanie - bo chcę by było im łatwiej w szkole, potem same zdecydują.
Jakby nie było mój A jest mocno wierzący.