Mama_i_Marcel
Listopadowa mama '09
Ula bo faceci tacy są. "Bez wyobraźni". Myśla ze dzieci to czołgi - nie zniszczalne do tego. Mój kiedys stwierdził w poczatkach zimy ze po co młodego ubierac w kombinezon juz nie mówiac o czapce ;/ skoro idziemy do auta........ porażka. Oni nie kumaja ze dziecko to dziecko a dorosły facet to facet !!! jednak róznica jest ;/ ale ogólnie D. nie wtrąca mi sie, zawsze sie pyta co mu założyć albo najlepiej ja mu szykuje ciuchy dla Marcela lub ubieram sama. D. sie słucha i nie dyskutuje. Kiedys cos próbował to mu powiedziała ze ja dziecko od małego ubieram i w ogole i jeszcze nie chorowało wiec chyba robie to dobrze. Gadka i dyskusja na te tematy sie skonczyła do dnia dzisiejszego ;p

bochyba jakis zmarzluch ze mnie
i potem do dzieła