reklama

Listopad 2009

Dziunka,dobrze, że masz kontakt z Martolinką i możesz nas informować na bieżąco:-)..leżeć przy dwulatku - bardzo realne, hihi, wiem sama przy sobie;-)..ten duphaston brałam w pierwszej ciąży (jakoś tak po 32 tc),po pobycie w szpitalu, wtedy trochę zmiękła mi szyjka..
A co z Asią? "Zapyziała"?..
AniaSm - to pogodę mamy na przemian, jak u nas leje,to u Was słońce i odwrotnie..u nas znów się robi słonecznie. Po obiedzie wybieramy się na małą wycieczkę na jakiś zamek w pobliżu;-)..a gdzie obiecane zdjęcie brzuszka??
Powiedz, a jak Kubuś? Orientuje się,że będzie miał siostrzyczkę? Bo moja Marycha nie bardzo..

Edit:
Super,że wszystko Martolinka ok!!Pewnie dźwigać też nie możesz?..
 
reklama
maxweel oczywiscie tez nie. Głównie "oszczedzac siE" przynajmniej az plamienie ustanie a sama wiesz jak jest to możliwe do wykonania;-)oczywiscie w miare mozliwosci bede , ale nie mam w ciagu dna nikogo do pomocy
 
maxweel oczywiscie tez nie. Głównie "oszczedzac siE" przynajmniej az plamienie ustanie a sama wiesz jak jest to możliwe do wykonania;-)oczywiscie w miare mozliwosci bede , ale nie mam w ciagu dna nikogo do pomocy
To fakt, trudno bardzo przy takich małych łobuziakach..ale da się;-)..ja w ciągu tygodnia też mam ciężko z pomocą, mój wychodzi o 7.00 rani i wraca koło 17.00 - wtedy mam luzik. Na szczęście w weekendy nie pracuje:-).
Trzymam nadal kciuki &&&&&&&&&&&&&&!!!
 
Marta teraz na szybko nic nie znajdziesz, ale może czas już na ten Klub Malucha? Jednak by Cię to trochę odciążyło.

Dziewczyny wcinają pomidorówę (Asia już drugą miskę) i trochę się rozpogodziło więc ruszamy na spacer i zakupy, muszę zaopatrzyć się w Nurofen w czopkach i syropie, pierwszy na wszelki wypadek dla Asi, drugi dla Julki, bo szóstki jej wychodzą.

Maxwell zapyziała - no taka ani wyspana, ani nie wyspana, oczy chore, nos zasmarkany. Ale apetyt ma jak smok:tak: i samopoczucie całkiem niezłe.
 
Ja bym już zaczęła od września, tym bardziej że już powinnaś na siebie chuchać i dmuchać. A i młodemu zrobi dobrze taki kontakt z dziećmi:tak:
Co do liczby godzin to zastanawiam się czy po 1) dziecko odróżnia godzinę od np. trzech i 2) czy jest różnica pomiędzy dzieckiem rzuconym na głęboką wodę a dzieckiem zostawianym stopniowo na coraz dłużej.
Co o tym myślicie?


Maxwell, Ania, Marta jak tam wizja drugiego porodu jak już wiecie "czym to się je"? :)



My po spacerze, placu zabaw i zakupach, Asia właśnie ma atak histerii niewiadomo o co:confused:
 
Dziunka nieprzypadkowo organizowane sa dni adaptacyjne np. w przedszkolach. Jedno dziecko zaaklimatyzuje się od razu , inne potrzebuje stopniowego oswajania.Poza tym będę sie oszczędzać na tyle ile to możliwe , ale nie chcę synka oddać od razu na 5 dni w tygodniu po pare godzin. Chcę się nim nacieszyć. Zaraz pójdzie do przedszkola. Poradzę sobie;-)M nie ma dwóch lewych rąk i na pewno mi pomoze.
Co do porodu to ja o tym jeszcze nie myślę... za wcześnie
 
Oj ale ja nie mówię od razu o całym tygodniu, np. dwa razy w tygodniu:tak: właśnie tak sie zastanawiam nad tymi dniami adaptacyjnymi - Asia tez miała stopniowo się przyzwyczajac ale potem okazało się ze nie ma na to czasu bo zostałam bez opieki z dnia na dzień:-( na szczęście zniosła to dobrze, z kolei córka koleżanki była przyzwyczajana a płacze po dziś dzień - chodzi rok do żłobka, teraz zacznie trzeci już w przedszkolu. No, ale fakt, dzieci są różne, wiadomo, a wyjątki potwierdzają regułę;-)

Dziewczyny jedzą kolację, potem kąpiel i lulu...uff;-)
 
Kto wie , cz gdybyś nie znalazła się w podbramkowej sytuacji , czy zdecydowałabyś się na dni adaptacyjne?;-)ja tam jestem za stopniowym oswajaniem w miare mozliowsci. Ale z czasem ten okres ochronny się kończy i trzeba powiedziec stop ewentualnym płaczom i histriom.Grunt to się nie poddać. Specjalistka żłobkowa się odezwała co?;-)już milknę
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry