Kochane, meldujemy się - właśnie leżymy sobie z Leosiem i nadrabiamy babyboomowe zaległości :-)
Wyglądamy mniej więcej tak:
Dziś pierwszy raz zatęskniłam za moim Maluszkiem. Byliśmy na zdjęciu szwów a Leoś został z babcią - powiem Wam, że dziwnie się czułam - ani bez niego ani bez brzucha... Pewnie za parę miesięcy będziemy z R. chłonąć takie chwile - tylko we dwoje ale teraz... hmm dziwne uczucie.
A propos ściągania szwów - bolało trochę, jak się okazało nie miałam rozpuszczalnych szwów. W każdym razie mam to za sobą. Szybciutko wróciliśmy do domu - mój synek już płakał głodny :-) Powiem Wam, że mały głodomorek z niego - choć póki co na wadze tego nie widać. Jeszcze nie wyrównał wagi urodzeniowej ale połozna dziś powiedziała mi, że nie ma się czym martwić. Spędza przy piersi średnio 20-30 minut, karmię oczywiście na żądanie - czyli w dzień mniej więcej co dwie godziny. Niespodzianką są dla mnie noce - wstajemy do niego dwa razy, a dziś nawet tylko raz tzn. o 23.20 przez 40 minut karmiłam i przewinęliśmy Skarbka, potem wstaliśmy o 3, karmiąc tyle samo, a potem lulu aż do 8.30 rano :-) Nie jest źle ;-)
Od wczorajszej nocy zauważyliśmy że Leoś zaczął robić śmierdzące kupki - wcześniej były bezwonne, pewnie Maluch reaguje już na moją dietę. Jest ich duuuużo - około 12 na dobę a jego ulubioną rozrywką jest wstrzymanie sie ze zrobieniem kupki aż do momentu kiedy R. kończy zapinać body po zmianie pieluszki na świeżą ;-)
A w ogóle, a propos R. - jestem pod wielkim wrażeniem jak bardzo mi we wszystkim pomaga, Jest mistrzem przewijania, praktycznie zawsze on to robi - ja tylko asystuję ;-) Póki co kąpiel wciąż jest dla nas małym stresem ale myślę, że dziś będzie już dobrze. W każdym razie Maluszek nie płacze w trakcie więc chyba mu się podoba...
Główka już prawie nie boli - jedynie przy gwałtowniejszych ruchach, dzięki za pamięć.
Amerie nie martw się zdrówkiem swojego Leosia - na pewno będzie zdrowy jak mała rybka :-)