Paulinka
byłam dzisiaj u innego gina i kamień z serca mi spadł.
Faktycznie nic się nie dzieje, nie mam co świrować, ale koleś wytłumaczył mi wszystko jak kozie na wozie od a do z i lepiej mi.
Wyniki stwierdził że nie są wcale takie złe i mam się nie bać że coś się popsuje. Z betą też uznał że dobrze, że wcale nie jest powiedziane że powinna rosnąć inaczej.
Więc jedno wielkie uffffffffff.
Niestety muszę lecieć na dwa fronty bo mój "pierwotny" gin pracuje w przychodni przyszpitalnej, natomiast ten dzisiejszy tylko w jakimś prywatnym wynalazku klinikowym, na który mnie nie stać.
Ale nic to.
Lżej mi, aż sobie z rozpędu nową piżamkę w koty kupiłam.
Miłego snia dziewczyny.