daissy_
Fanka BB :)
- Dołączył(a)
- 21 Czerwiec 2010
- Postów
- 1 218
karmelka a o co chodzi z grupami zamkniętymi?![]()
ayla Larssona połknęłam dosłownie - polecam każdemu. Teraz z moim R. słuchamy audiobooka (a właściwie z niecierpliwością czekamy na trzeci tom) - ostatnio przeczytałam, że audiobooki są bardzo korzystne dla rozwoju Maluszka w brzuszku - my słuchamy zawsze w aucie :-)
A ja mam kolejny dylemat... Spotkałam się z tą przyjaciółka, którą dotknęło to nieszczęście o którym pisałam. Jest już po zabiegu czyszczenia i dobija mnie to, że wszystko to wydarzyło się w szpitalu w którym planowałam rodzić. Lekarze, którzy nie zauważyli białkomoczu, ginka która powiedziała jej żeby nie krzyczała bo ona ją interesuje tylko od krocza w dół i krzykiem przeszkadza jej w pracy. Jej totalnie pocięte żyły, bo pielęgniarka nie mogła się wkłuć. Wszystko to mnie przeraża... Owszem, pracuje tam wspaniała moja gin ale prawdopodobieństwo, że trafię akurat na nią jest mniejsze niż to, że trafię na tych rzeźników... Kolejny ginekolog wydzierający się na nią, że nic nie zrobiła ze swoim niskim żelazem (a ona pytała czy to normalne, że ma hemoglobinę poniżej 8 - lekarka odpowiedziała że na tym etapie to nie ma co z tym w ogóle robić - samo się podniesie po 15 tygodniu - ona poroniła w 12). Dieta dla dziewczyny która miała cukrzycę i leżała na patologii, kanapki z dżemem a na kolację zupa mleczna na słodko (!). Ordynator, który przed operacją czyszczenia - przy poważnej utracie krwi (to się stało w nocy - przyjechali od razu na oddział, Asia mdlała) kazał jej zejść ze stołu i wypełnić jakieś papiery... Koszmar.
Teraz nie wiem sama co zrobić... najgorsze jest to, że w rejonie nie mam żadnej alternatywy. Pojawiła się perspektywa wizyt i porodu w Tarnowskich Górach (200 km od domu) u dra Tiszlera - podobno świetny specjalista, ale przeraża mnie ta odległość i w sumie też własnego doświadczenia - mogę się opierać tylko na opiniach (w tym przypadku wiem, że to specjalista od tzw. trudnych ciąż, rodziła i leczyła się u niego mama znajomego, która urodziła w wieku 45 lat, teraz będzie tam jeździć też ta Asia właśnie) Przyjmuje w szpitalu na Pyskowickiej - może któraś z Was wie coś na temat tego gina i miejsca?
Jestem w kropce. Cieszę się jednak, że ona dochodzi do siebie po takiej traumie...
Poprostu szkoda słów na takich rzeźników... Niektórzy chyba minęli się z powołaniem!!!
Nie dość, że kręgosłup mnie okropnie boli to jeszcze córcia obrała sobie prawą stronę jako worek treningowy (boli w okolicach wątroby, ślepej kiszki i jelita grubego). Wiem, że narzekam, ale tak naprawdę cieszę się, że jest aktywna. Nawet odpowiada na moje i P. zaczepki