reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Weź udział w konkursie „Butelkowe S.O.S. - chwila, która uratowała nasz dzień” i opowiedz, jak butelka pomogła Ci w rodzicielskim kryzysie! 💖 Napisz koniecznie Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców. Ekspres i sterylizator z osuszaczem od marki Baby Brezza

reklama

Listopad 2010

karmelka a o co chodzi z grupami zamkniętymi? :zawstydzona/y:

ayla Larssona połknęłam dosłownie - polecam każdemu. Teraz z moim R. słuchamy audiobooka (a właściwie z niecierpliwością czekamy na trzeci tom) - ostatnio przeczytałam, że audiobooki są bardzo korzystne dla rozwoju Maluszka w brzuszku - my słuchamy zawsze w aucie :-)

A ja mam kolejny dylemat... Spotkałam się z tą przyjaciółka, którą dotknęło to nieszczęście o którym pisałam. Jest już po zabiegu czyszczenia i dobija mnie to, że wszystko to wydarzyło się w szpitalu w którym planowałam rodzić. Lekarze, którzy nie zauważyli białkomoczu, ginka która powiedziała jej żeby nie krzyczała bo ona ją interesuje tylko od krocza w dół i krzykiem przeszkadza jej w pracy. Jej totalnie pocięte żyły, bo pielęgniarka nie mogła się wkłuć. Wszystko to mnie przeraża... Owszem, pracuje tam wspaniała moja gin ale prawdopodobieństwo, że trafię akurat na nią jest mniejsze niż to, że trafię na tych rzeźników... Kolejny ginekolog wydzierający się na nią, że nic nie zrobiła ze swoim niskim żelazem (a ona pytała czy to normalne, że ma hemoglobinę poniżej 8 - lekarka odpowiedziała że na tym etapie to nie ma co z tym w ogóle robić - samo się podniesie po 15 tygodniu - ona poroniła w 12). Dieta dla dziewczyny która miała cukrzycę i leżała na patologii, kanapki z dżemem a na kolację zupa mleczna na słodko (!). Ordynator, który przed operacją czyszczenia - przy poważnej utracie krwi (to się stało w nocy - przyjechali od razu na oddział, Asia mdlała) kazał jej zejść ze stołu i wypełnić jakieś papiery... Koszmar.

Teraz nie wiem sama co zrobić... najgorsze jest to, że w rejonie nie mam żadnej alternatywy. Pojawiła się perspektywa wizyt i porodu w Tarnowskich Górach (200 km od domu) u dra Tiszlera - podobno świetny specjalista, ale przeraża mnie ta odległość i w sumie też własnego doświadczenia - mogę się opierać tylko na opiniach (w tym przypadku wiem, że to specjalista od tzw. trudnych ciąż, rodziła i leczyła się u niego mama znajomego, która urodziła w wieku 45 lat, teraz będzie tam jeździć też ta Asia właśnie) Przyjmuje w szpitalu na Pyskowickiej - może któraś z Was wie coś na temat tego gina i miejsca?

Jestem w kropce. Cieszę się jednak, że ona dochodzi do siebie po takiej traumie...

Poprostu szkoda słów na takich rzeźników... Niektórzy chyba minęli się z powołaniem!!!
 
reklama
Holly współczuję kolezance, niestety z tego co sie słyszy więcej jest takich rzeźników niż lekarzy z powołania.Dlatego rozumiem Twój dylemat co teraz zrobic z tym szpitalem, niestety ja z poznanskiego więc nie pomogę.

Ja tez uwielbiam czytać i niejedna nocke zarwalam i jako jedyna w rodzinie musze nosic okulary przez to czytanie przy kiepskim świetle.A co do ksiażek to lubie różne, czasem mam nastrój na taka babską a czasem cos konkretniejszego.
 
Holly strasznie smutna historia z koleżanką, na szczęście ty masz lepszą gin i dba o was i o wasze wyniki. Niewiem co i poradzić bo ja z zupełnie innych okolic. Ja mam dwa szpitale w okolicy i niestety różni ludzie pracują, na jednych narzekają na innych nie.

A ja lubię trillery, ale aktualnie rozczytuję się w romansach itp.
 
Dzień dobry ;-)

U mnie dziś pogoda brzydka, przez duże "B" :-) A ja do tego przeziębiona od soboty ale leczę się toną witaminy C i syropkiem dla kobiet w ciąży *spam* i zmierzam ku wyzdrowieniu :-)

Ja jak niektóre z Was również uwielbiam książki Paulo Coelho, cudownie pisze :-)

Miłego dzionka mamusie :-)
 
Witam was poniedziałkowo!

Za oknami szaruga, a we mnie ogromny stres. Dzisiaj USG na 13.00 i podejmujemy ważną decyzję z mieszkankiem. Może uda się do porodu, jeśli nasza Lilcia postanowi przyjść na świat z czasem. ;-)Mam nadzieję, że z Lilcią również będzie OK (oczywiście to priorytetowa sprawa). Ostatnio daje mi nieźle popalić. Mam poobijane wnętrzności. :-) Nie dość, że kręgosłup mnie okropnie boli to jeszcze córcia obrała sobie prawą stronę jako worek treningowy (boli w okolicach wątroby, ślepej kiszki i jelita grubego). Wiem, że narzekam, ale tak naprawdę cieszę się, że jest aktywna. Nawet odpowiada na moje i P. zaczepki :-). Denerwuje się ogromnie USG - jak zawsze z resztą.

Trusiu, kochana wiem co czujesz. Ja także marzyłam o tym, żeby prać i układać ciuszki w swoim domku. Głowa do góry. Już wkrótce będziemy miały pokoiki dla naszych maleństw. Wierzę w to z całego serca!

Pozdrawiam i całuję wszystkie mamuśki!
 
Witam
Oj nie było Mnie tydzień,spróbuje wszystko doczytać tylko czasu potrzebuję.
My mieliśmy bardzo kiepski tydzień i nawet nie chce mi się myśleć więcej na ten temat.
synuś szaleje w brzuszku na całego jest wszędzie.Jest już mi coraz ciężej a nie wszyscy to potrafią zrozumieć.Nie chcę litości od innych ludzi tylko czasem dobrego słowa.No ale cóż takie życie.Dobrze że coraz bliżej termin porodu.
A to sobie ponarzekałam.
 
Hej, Violett prosiła, żeby Wam przekazać, że wczoraj trafiła do szpitala ze skurczami i zagrożeniem wcześniejszym porodem. Dam znać jak tylko dostanę więcej informacji.

W każdym razie Violett trzymamy kciuki za dobre wiadomości po dzisiejszych badaniach i za to, żebyś jak najdłużej została w dwupaku.
 
Witam was poniedziałkowo!

Za oknami szaruga, a we mnie ogromny stres. Dzisiaj USG na 13.00 i podejmujemy ważną decyzję z mieszkankiem. Może uda się do porodu, jeśli nasza Lilcia postanowi przyjść na świat z czasem. ;-)Mam nadzieję, że z Lilcią również będzie OK (oczywiście to priorytetowa sprawa). Ostatnio daje mi nieźle popalić. Mam poobijane wnętrzności. :biggrin2: Nie dość, że kręgosłup mnie okropnie boli to jeszcze córcia obrała sobie prawą stronę jako worek treningowy (boli w okolicach wątroby, ślepej kiszki i jelita grubego). Wiem, że narzekam, ale tak naprawdę cieszę się, że jest aktywna. Nawet odpowiada na moje i P. zaczepki :biggrin2:. Denerwuje się ogromnie USG - jak zawsze z resztą.

Trusiu, kochana wiem co czujesz. Ja także marzyłam o tym, żeby prać i układać ciuszki w swoim domku. Głowa do góry. Już wkrótce będziemy miały pokoiki dla naszych maleństw. Wierzę w to z całego serca!

Pozdrawiam i całuję wszystkie mamuśki!
 
reklama
Witam was poniedziałkowo!

Za oknami szaruga, a we mnie ogromny stres. Dzisiaj USG na 13.00 i podejmujemy ważną decyzję z mieszkankiem. Może uda się do porodu, jeśli nasza Lilcia postanowi przyjść na świat z czasem.
clip_image001.gif
Mam nadzieję, że z Lilcią również będzie OK (oczywiście to priorytetowa sprawa). Ostatnio daje mi nieźle popalić. Mam poobijane wnętrzności.
clip_image001.gif
Nie dość, że kręgosłup mnie okropnie boli to jeszcze córcia obrała sobie prawą stronę za worek treningowy (boli w okolicach wątroby, ślepej kiszki i jelita grubego). Wiem, że narzekam, ale tak naprawdę cieszę się, że jest aktywna. Nawet odpowiada na moje i P. zaczepki
clip_image001.gif
. Denerwuje się ogromnie USG - jak zawsze z resztą.

Trusiu, kochana wiem co czujesz. Ja także marzyłam o tym, żeby prać i układać ciuszki w swoim domku. Głowa do góry. Już wkrótce będziemy miały pokoiki dla naszych maleństw. Wierzę w to z całego serca!

Pozdrawiam i całuję wszystkie mamuśki!
 
Do góry