Oj widze ,ze dzis nie byl dobry dzien.
dla mnie byl okropny. Zaczelam praktyki ze szkoly W KappAhlu i bylam tam wczoraj 8 godzin. Jak wrocilam to padalm z nog. nie nosilam rzeczy ,ale w takim duzym sklepie to wiecznie sie biega ,cos rozpakkowuje, wiesze, przewiesz itd. Dzis poszlam tam rano i po 2 ogdzinach zobaczylam kilka kropel krwi na majtach. Przerazilam sie koszmarnie. Jakos ,ze w Szwecji nie ma sie swojego lekarza,a poloznej wciaz nie spotkalam bo ona dopiero od 12tc. Zadzwonilam do szpitala ,i tam jak zwykle mnie zrabali ,ze panikuje i jak bede caly dzien krwawi to wieczorem mam przyjsc. Na szczescie nie krwawilam nic wiecej i brzuch mnie nie boli ,wie w sumie to tylko te kilka kropel. Byla tak zdenerwowana ,ze panie puscily mnie ze sklepu do domu. Pojechalam do przychodni i bez umowienia sie ( karygodne w Szecji) powiedzialam ,ze musze sie spotkac z polozna. Po polgodzinie do nie weszlam ,ale oczywiscie nic nie pomogla bo przeciaz usg nie bosiada ,bo to tak zaawansowana technologia. Powiedziala ,ze to moze znaczyc zle ,ale moze tez nic nie znaczyc.
Mysle ,ze po moim kilkumiesiecznym wczytywaniu sie w net ,mam wiecej wiadomosci niz niejedna polozna tutaj. Powiedziala, ze jak bedzie ok ,to mam przyjsc w 12-13 tygodniu to udzieli mi informacji.. Ciekawe jakich -pewnie ,zeby nie jesc truskawek bo moga uczulac. Nie mam slowa na szwedzka sluzbe zdrowia.
umowilam sie na jutro do kliniki gdzie robia usg- sa az 3 w calej Szwecji i mam to nieziemskie szczescie ,ze jedna jest w moim miescie. Fakt ,ze zwykle usg kosztuje 2000kr -czyli 1000zl ,ale musze zobaczyc czy jest ok bo oszaleje.
Dobrze ,ze ten dzien sie konczy.