andrzelika: ja na początku miałam podobny problem z moim mężem bo mimo tłumaczenia mojego, tesciowej, mojej mamy on twierdził że z malym dzieckiem sie nie wychodzi i koniec, tak sobie w głowie up...ł i koniec. jak przyszła położna powiedzialam jej jak sprawa wygląda, zawołała go, nakrzyczała troszkę i udało się wytłumaczyć.
Może jak bedziecie na wizycie u lekarza to powiedz przy mężu (taka ściema żeby nie było że na teściową nadajesz) że boisz się z dzieckiem spacerować i niech wytłumaczy dlaczego trzeba spacerować... potem teściowej powtórz że spytałaś lekarza jak to jest z tymi spacerami i kazał codziennie wychodzić!
No przecież jesteś dorosła i nie daj sobie na głowę teściowej wchodzić, jeszcze tego brakuje żebyś się stresowała co powie teściowa jak mnie przez okno zobaczy
Co do pieluchy to nie wpadłam na to

a po co jest taka pielucha? Jak już wychodzę to nie po to żeby buzię zakrywać?
Jedyne zakrywanie robilam jak padał gęsty śnieg a ja strasznie chciałam wyjść to otwór w budzie gondoli zasłoniłam pieluchą żeby jej na buzię nie padało. Ale tak naprawdę przed powietrzem tetrowe pieluchy nie chronią-w każdym razie te które mam są prawie przeźroczyste tak słabo tkane-ale mi lepszych nie trzeba bo tylko nimi buzię wycieram jak się ślini...
Katerinka - z tym porodem to mam to samo, już czasami sobie wyrzucam, ze rozpatruję to po sto razy i też nie dlatego, ze mam jakąś traumę, właśnie zupełnie nie mam. Sama nie wiem, ale i tak na początku to aż spać nie mogłam a teraz zazwyczaj wieczorami, nawet cięzko to wytłumaczyć, ja mam wrażenie, ze to dlatego, ze mieliśmy trochę przedłużony pobyt w szpitalu bo mały był na antybiotyku ( nic poważnego ), ale jednak ja tam prawie dwa tyg, spędziłam, a z drugiej storny to tylko Bogu dziękować, ze wszystko ok i tylko dwa tyg. sama nie wiem czemu tak jest.
No właśnie, u nas był taki problem że mała dostała na dzien dobry 5 punktów,nas przetrzymali tylko o 1 dzień dłużej, jak mi ją położna na brzuch położyła przed odcięciem pępowiny to moja córunia była blado zielonym nie ruszającym się ciepłym ciałkiem... wogóle nie zrozumiałam że to moje dziecko
w czasie zszywania bez znieczulenia (bo podobno bym się wykrwawiła a mimo krzyków lekarza anestezjolog nie przychodził) patrzyłam jak ją odśluzowują i trą żeby zaczęła oddychać,potem dostałam ją tylko do policzka na buziaka i przez 24h nie mogłam jej nawet przytulić bo leżała w inkubatorze...
Teraz zaczynam rozpamiętywać że może to wina lekarza który łokciami ją wyciskał? Wcześniej mówiłam że za nic nie pozwolę żeby tak się stało ale w praktyce nie byłam w stanie zaprotestować bo lekarz mi tłumaczył że muszę natychmiast urodzić bo spadło dziecku tętno albo zrobi mi cesarkę za chwilę... w sumie dał mi czas do 6:30 na urodzenie a urodziła się o 6:20 - 10 minut trwała ostatnia faza
a może to moja wina bo wzięłam znieczulenie-chociaż pytałam położnej i o zielone wody skąd sie wzięly przed terminem i o spadek tętna, to mówiła że to nie ma nic wspólnego ze znieczuleniem (które swoją drogą przestało działać o 5:30 )
Nawet ostatnio przeglądałam swoje wpisy na BB i rozmowy na gg zaraz po porodzie i pisalam że było tak bardzo źle jak się spodziewałam więc nic strasznego sie nie stało i mogłabym za chwilę znowu rodzić, ale teraz to powraca i męczy po nocach :-(
katerinka a byłaś u neurologa z twoimi dolegliwościami, bo to niepokojące co się z tobą dzieję. Ja teraz jestem szczególnie wrażliwa na takie dolegliwości, a nasi lekarze często bagatelizują ból głowy :-(oczywiście nie straszę cię żeby nie było, ale moją siostrę często bolała mocno głowa, a do myślenia daje wrażliwość na światło bo to typowo neurologiczny objaw.
Byłam u neurologa i okulisty - bo u mnie ból zaczynał się od "tyłu oka" i sprawdzałam czy to czasem nie problem okulistyczny-po badaniach neurolog orzekł że to migrena, dał nawet receptę na jakiś hardcorowy lek który na migreny pomaga (bo paracetamol i ibuprofen to nawet garściami nie pomaga) ale zanim kolejna migrena mnie dopadła zaszłam w ciążę i nawet nie wykupiłam recepty
Teraz jak karmię to na pewno nie mogłabym tego zażywać więc nawet nie idę po nową receptę tylko mam nadzieję że kolejny atak nie będzie zbyt szybko
Z ubieraniem na spacer też jest trochę problem ale ostatnio ubieram Patrycję wolniej i między kolejnymi sztukami odzieży robimy spacerki na rączkach po domu-bo jak się mocno zezłości to nie ma przeproś-najgorsze jest to że jak mocno płacze to się poci w tych sweterkach i potem przeziębienie murowane. Al jak robię ubieranie partiami, trochę się powygłupiam przy tym to nie ma tragedii. Płacz jest jak już lezy zapakowana w gondolę a ja musze ubrać buty i ja na chwile przestaję bujać
Wyrosla mi córa już z dwóch kombinezonów, więc kupilam nowy w rozmiarze 68 w Auchan na wyprzedaży za 18 zł

nawet jak na miesiąc tylko wystarczy to za tyle samo pójdzie na allegro

a te dwa które mam kupiłam używane za 50 zł, no ale znacznie lepszej były jakości

tylko że już się nie dało Patrycji do nich wsadzic i zapiąć
Myślałam żeby na wyprzedażach upolować kombinezon na przyszły rok taki 2 częściowy ale nie wiem jaki to bedzie potrzebny rozmiar na roczne dziecko
