Margana, wiem, że to nie daje 100% pewności, że będzie dobrze, ale jednak zawsze szanse są większe. Dostałam od położnej gazetkę na ten temat i napisali tam co mogą tym leczyć. Krew możesz deponować na wiele lat, a za 10 lat może się okazać, że będą mogli o wiele więcej, tak szybko nauka się rozwija... Już teraz naprawdę wiele można zrobić, chociaż jak Ty napisałaś, wiem dobrze, że to nie daje gwarancji.
Nie jestem w 100% przekonana do tego, bo to drogie strasznie a w chwili urodzenia maleństwa pewnie będziemy nieźle spłukani, ale na pewno będę jeszcze o tym więcej czytać.
Dla mnie jest niesprawiedliwe, że to jest płatne. Ratowanie życia nie powinno kosztować, a tak Ci, którzy mają kasę mogą komórki przechować, a biedni już nie. Nie powinno tak być.
Ja wróciłam z wylegiwania się na plaży. Mój A. może wreszcie ćwiczyć po wielomiesięcznej kontuzji i strasznie szczęśliwy był, aż miło popatrzeć jak tam sobie wariował na piachu jak dziecko. Wróciliśmy zmachani (byliśmy na rowerach) a tu się właśnie zachmurzyło i chyba będzie padać... tak więc sobotę wykorzystałam jak się da

Jeszcze do mamy na scrabble wpadamy za parę godzin
