Katerinka nie denerwuj się, faceci nigdy nie wczują się w sytuację ciężarnej, więc czasem totalnie brak im wyrozumiałości. Mój np. mi wczoraj pół dnia wypominał, że mu harmonogram dnia poprzestawiałam, bo mi się zachciało (!) jechać do urzędu miasta, póki jestem względnie na chodzie, żeby złożyć oświadczenie o uznaniu ojcostwa ( dzięki temu po akt urodzenia i becikowe będzie mógł pojechać sam K., a ja w domu z maluszkiem zostanę). Nawet dzisiaj rano musiał mi dowalić, zapytałam się, o której będzie w domu, to powiedział, że pewnie wcześniej niż wczoraj, bo mu dzisiaj pierdołami dnia nie porozpieprzam :/ I jak ja mam być w dwupaku jak mi tu co chwile chłop ciśnienie głupotami podnosi :/??
A co do czekania w kolejce u lekarza- na kontroli spędziłam godzinę przed gabinetem USG, bo się lekarzowi nie śpieszyło z przyjmowaniem pacjentek... Przyjął jedną, wypuścił, po 20 minutach zawołał kolejną.... Ech. i też myślałam, że już nie podołam, w dodatku krzesełka zajęte, więc musiałam usiąść na wystawionym na korytarzu łóżku szpitalnym, wysokie to to i bez oparcia, co chwilę mi nogi cierpły i kręgosłup bolał :/ brrr.