reklama

Lutowe mamy - łączmy się!!!

Widzę, że na forum cisza w Nowym Roku. Pewnie odsypiacie Sylwestra. Ja poszłam spac po 1wszej, więc nie mam co odsypiac. Własnie poczytałam sobie opisy porodów styczniówek i tak sobie pomyślałam, że niedługo nas też czeka założenie wątku pt. "nasze porody" :tak: Napewno w ciągu najbliższych dwóch tygodni któraś z nas zacznie rodzic. Czy Wy też czujecie, że to już strasznie blisko? Zaczynam odczuwac ekscytację pomieszaną ze strachem, niby juz rodziłam i wiem, jak to jest, ale to było tak dawno, teraz już ciało nie jest zbyt młode i mam obawy jak sobie poradzę z tym porodem. Zwłaszcza, że w poprzednich ciążach bóle przepowiadające i stawianie brzucha nie były dla mnie tak bolesne jak obecne.
 
reklama
Kasiad, ja też tak co i raz myślę, że lada moment któraś z nas może zacząć rodzić. I zaczynam też myśleć, że może nie doczekam do terminu, tylko urodzę wcześniej. Torba już zasadniczo spakowana, ciuszki poprane, żeby w razie czego nie było paniki, że nic nie gotowe.
 
Na szczęście wciąż udaje mi się nie bać porodu:-). I przez to też nie chcę zwolnienia, bo jak chodzę do pracy, to jestem zajęta, mam odskocznię i nie myślę cały czas o porodzie i dziecku. Zobaczę, czy nie wymięknę, ale na razie chcę pracować do końca semestru, czyli do 27 stycznia.
 
Ol, podziwiam Ciebie, ja nie miałabym siły chodzic do pracy. Co robisz w pracy? Ja juz nie pracuje od 3 miesiąca, odkąd nadciśnienie mnie dopadło. I tak jak na początku brakowało mi tej pracy, to teraz bym nie wysiedziała 8 godzin przy klawiaturze, bo moja praca polega na wstukiwaniu cały dzień decyzji i robieniu list, non stop przy komputerze. Zresztą jest w niej czasem bardzo nerwowo, bo terminy częto gonią, więc szkoda by mi było dzieciaczka na te nerwy narażac. Teraz w domu, owszem, przesiaduję dużo przed kompem również, ale to jest coś innego, bo często odpoczywam, mogę w kazdej chwili odejśc, położyc się, a w pracy, wiadomo, nie ma taryfy ulgowej. A tak zatrudnili na czas mojego zwolnienia bezrobotną osobę i przynajmiej sobie zarobi dziewczyna przez rok. A jak się wykaże, to ma jeszcze szansę na zatrudnienie, jak się u nas miejsce zwolni, bo parę osób szykuje się na emeryturę.
 
Oooo!! faktycznie mało coś dziś lutowych mamuś...Ja poszłam spać ok drugiej i raczej spanie nie szło mi dobrze, bo obudziłam się już o 8 ...:-(
Czytałam właśnie opisy porodów grudniówek i powiem szczerze,ze sie przestraszyłam..niektóre dziewczyny miały ostrą jazdę..ja nie wiem czy chce rodzić w takim razie:tak::-D
Zastanawiam się jak sprawdzić, na którym miejscu jest mój szpital w akcji "rodzić po ludzku" bo na stronie nie mogę znaleźć, chyba nie potrafię...taka ćma ze mnie...:baffled::eek: A jeśli chodzi o czas porodu to chyba wcześniej niż przed 1 lutego to nie urodzę, bo termin mam dopiero na 20go...a ostatnie badania są pocieszajace i skurcze ogólnie minęły, wiec o wiele wczesniej to się nie spodziewam teraz maluszka...a mółby sie tak koło 1 lutego urodzić to zdąrzyłabym na egzamin 9go, albo niech urodzi się w terminie to jeszcze zdąże:laugh2::-D tylko,ze termin mam liczony przez pania doktor, a wg usg to przypada ona dwa tyg wcześniej wiec róznie może być :tak:
 
dziewczynki, a ja ciagle obstawiam ze rodze pierwsza. mam obrzydliwie bolesne skurcze (naszczescie nieregularne) i to po fenoterolu:szok: brzuch mi sie bardzo onizyl (postronne osoby nawet to zauwazaja) a do tego jutro ide do lekarza i odstawiam leki. na szczescie prawie wszystko juz jest gotowe... tylko chcialam jeszcze w przyszlym tygodniu egzamin zdac:baffled:


Wszystkiego dobrego w nowym roku lutoweczki!!!
 
Oj lil kate, powiem Ci,ze ja już bym chciała urodzic, ale jeszcze za wcześnie, niech synek rozwija sie jeszcze w brzuszku...
ale Ty jesteś trochę wyżej w ciąży i chyba już nie masz się czym martwić..wiec maleńka może pchać się na ten świat...;-) A egzamin zdążysz zdać...ja mam pierwszy(!) 12 stycznia, a ostatni 9 lutego :szok::szok: i nie wiem jak sobie z tym poradze :-D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry