reklama

Lutowe mamy - łączmy się!!!

A ja dzisiaj, pomimo tak pieknej pogody miałam napad chandry. Antosia cały prawie dzień marudziła i nie wiedziałam o co jej chodzi. Jak przyszedł mąż z pracy to już nie wytrzymałam i wybuchnęłam płaczem. Tak po prostu...:baffled:
 
reklama
Oj martula25 chyba wiem o czym mówisz :-D Milenka też dzisiaj cały dzień marudna była, od 8 rano do 21 przespała w sumie ze 3-4 godziny, ledwo mi się udało śniadanie zjeść o godzinie 14 :-p Jak mój Jacek wrócił z pracy to miałam już niezłego dołka, a nogi mnie bolą od noszenia jej jakbym wróciła z długiego spaceru :baffled: Nie wiem co jej dziś odbiło ale za żadne skarby nie chciała być sama, ani w łóżeczku ani gdziekolwiek indziej... tylko przy cycu albo u mamy na rączkach :dry:
 
To normalne, że tak reagujemy na płacz dziecka, chociaż maluszek nie płacze nigdy bez powodu, to czasem trudno odkryc o co mu akurat chodzi. Myśmy z mężem wpadli dzis rano, że mała poprzednią noc tak marudziła, bo prawdopodobnie było jej za gorąco. Jak o 3. w nocy rozszczelniliśmy okna to zasnęła, a dzisijszej nocy były cały czas rozszczelnione i spała super całą noc.
 
Joasiek, nasza Milenka tez ostro dawala nam popalic przez ostatnie 2 tygodnie. nie chciala w ogole zejsc mi z rak i ciagle byla przyklejona do cycka. nawet w nocy zasypiala z cycem w buzi (oczywiscie spi ze mna w lozku bo w lozeczku nie chce - od razu sie budzi). nie chce zapeszac, ale chyba jej powoli to przechodzi. przynajmniej nie jest juz taka marudna.:-):-):-):-):-) no ale w koncu dzis Milenka konczy miesiac wiec duza z niej juz panna, hi hi.
 
Oj mam nadzieje że u naszej pannicy to też stan przejściowy.. dziś była powtórka z rozrywki. Nakarmiona i przebrana już prawie zasypia jak leżymy koło siebie.. cicho wstaję żeby pokrzątać się po domu a tu za 5 minut buzia w podkówkę i płacz!!! Wracam - koniec płakania. Odchodzę znowu ryk! Za długo leżymy - też ryk - trzeba ponosić żeby mogła się porozglądać, zmieniać pozycje do noszenia bo szybko się nudzi.. marudziła tak od 12 do 19, ja w tym czasie ledwo się mogłam na siku wyrwać :baffled:

Ale dziś w końcu wyszłam SAMA na półtoragodzinny spacer, przed chwilą z inego wróciłam - po TRZECH MIESIĄCACH leżenia w ciąży w łóżku. A po porodzie to też moje pierwsze wyjście z domu :-D Czuję że będę miała po tym spacerku zakwasy, zresztą nogi od noszenia małej bolały mnie już jak wychodziłam.
I powiem Wam, że tak mi się dobrze łaziło, że aż mi się do domu nie chciało wracać... mała była w tym czasie pod dobrą opieką, bo z moim Jackiem który doskonale potrafi (i uwielbia) się nią zajmować. Wyrodna matka ze mnie :nerd:
 
Joasiek, dopiero wyszłaś domu po raz pierwszy? To sie nie dziwię, że wracac Ci się nie chciało. Ja miałam, taką ochotę wyjsc z domu, ze 4 dni po porodzie poleciałam z psem, a piątego dnia do sklepu. Brzuch mnie bolał ale poczułam się super.
 
Ja tez dopiero w piatek wybralam sie na miasto sama i pierwszy raz od chyba 9 tygodnia ciazy:szok: i to na rowerze zakwasy w sobote rewelacyjne tymbardziej ze do mnie jedzie sie pod gorke:tak: . Ale i tak bylo pieknie!!!
 
Nie wiem jak u Was, ale u nas od wczoraj prawdziwa wiosna na dworze. Łaziłyśmy z Antosią po naszym parku około dwóch godzin i aż się do domu wracać nie chciało.
Sama też bardzo szybko wyszłam z domu- jakieś 3 dni po powrocie ze szpitala. w prawdzie tylko do sklepu na osiedlu, ale sama;-)
teraz czekam na przelew wypłaty i któregos dnia jadę połazic po sklepach- trzeba szafę na wiosne przygotować no i poprawić sobie humor:-) :-D
 
kasiad: Ja chodzę jak normalny człowiek dopiero od 3 dni może :happy: wcześniej nie chciałam ludzi straszyć bo na ulicy wyglądałabym jak jakaś kaleka, tak mnie jeszcze krocze bolało :-p Ale już jest super, normalnie siedzę i czuję, że za kilka dni już w ogóle zapomnę że mnie tak ponacinali :tak:
Pogoda u mnie też była dziś rewelacyjna, termometr pokazał 18 stopni w cieniu!!! Werandowałam moje maleństwo dzięki temu prawie godzinę, a nie 20 minut jak było w planie. A na pierwszy spacerek idziemy całą naszą małą rodzinką w sobote.. oby było tak słonecznie jak dzisiaj. A podobno zapowiada się lato stulecia :tak:
Jakie macie w związku z tym plany wakacyjne kochane Lutóweczki? :happy:
 
reklama
Ja narazie nic nie planuję na wakacje, pewnie wyjdzie coś spontanicznie. Zobaczymy na ile mała pozwoli cokolwiek zaplanowac, jak będzie upierdliwa to nie odpocznę na żadnym wyjeździe :no:
Obecnie to nic nie można zaplanowac na konkretną godzinę. Wczoraj jak się wybraliśmy do sklepu po czapkę wiosenną, to chociaż była nakarmiona wydawałoby się na maksa, to zachciało jej się jesc i zanim weszlismy do sklepu, to na parkingu w samochodzie musiłam ją pół godziny karmic.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry