Witam wszystkie panie po tygodniowej nieobecności..
Ciesze sie, ze ostatni tydzień jest tak obfitujący w pozytywne nowiny na naszym wątku..ogólnie widzę, że nastrój sie rob wiosenny i wszytskim wszystko sie jakoś ukłąda...cudownie..
U nas tydzień minął szybko, jak błyskawica..
w pracy udało mi sie skorygować błędy, od jutra jestem pełnowartościowym pracownikiem, bo mija mi okres adaptacyjny..może podwyżka???hehehe...życzenie naiwnych...
Filip doszedł juz do sprawności z nagą i radzi sobie świetnie, za to w czwartek zakrztusił mi sie ta czarna końcówką banana...i już myślałam, ze nie dam rady z niego tego "wykrztusić"...przełożyłam go przez kolana, głowa w dół od klatki piersiowej i "puk " w plecki...nie wypadło, ale w końcu przełknął i przestał sie dusić.. za chwile patrze a tu zaczęła mu strasznie lecieć krew z nosa - byłam przerażona...ale udało sie zatamować, wszystko było później oki, choć bałam sie o niego i ciągle go obserwowałam...strachu sie najadłam...och...
pogoda dziś rewelacyjna, słonko, mały wiaterek i 10 stopni...no cudownie, juz jestem po spacerze z Filipkiem, teraz obiadek i znowu spacerek....
Net działa wybiórczo, wiec teraz ciągle zgłaszam i jeszcze trochę i umowę wypowiem...mam juz dość