reklama

Lutowe mamy - łączmy się!!!

Witam. Nasz pies od nocy nie może wstać i chodzić :-( Nie może podnieść się na tylnich łapach, a wszystko, co wypił i zjadł wieczorem zwrócił nad ranem. Od 10tej nasz weterynarz przyjmuje. Karo ma 14 lat, więc może to ze starości jakiś paraliż :confused: Albo mu zaszkodziły lotki od skrzydełek, które mu Tomek dał wczoraj rano :confused: Ja mu kości już dawno nie dawałam, bo miał kłopoty z wypróżnieniem, ale Tomkowi czasem żal go było, że tak patrzył łakomie i mu coś podrzucał.
 
reklama
oj Kasiad przykro mi:-(
może to te kostki faktycznie, albo niestety już ze starości.... nasz pies też na końcu dostał paralizu i nie mógł sie podnieśc z legowiska juz... miał 15 lat, zdechł rok temu.
 
Witam. Nasz pies od nocy nie może wstać i chodzić :-( Nie może podnieść się na tylnich łapach, a wszystko, co wypił i zjadł wieczorem zwrócił nad ranem. Od 10tej nasz weterynarz przyjmuje. Karo ma 14 lat, więc może to ze starości jakiś paraliż :confused: Albo mu zaszkodziły lotki od skrzydełek, które mu Tomek dał wczoraj rano :confused: Ja mu kości już dawno nie dawałam, bo miał kłopoty z wypróżnieniem, ale Tomkowi czasem żal go było, że tak patrzył łakomie i mu coś podrzucał.
Ja jestem zdania ze to nie przez kostki bo kiedys moj pies jak zjadl kostki to sie wykupkowac nieumial a potem to juz krew mu leciala bo podziurawily jelita i zdechl po 5 dniach a chodzic umial tylko caly czas robil pozycja jak do wypruzniania
 
076.gif


Oj Kasiu ostatnio coś Was to szczęście omija troszkę:sorry: Łazienka, telefon, a teraz jeszcze i pies:-( Może wszystko skończy się dobrze:tak:

Miłego dnia:-)
 
Witam. Nasz pies od nocy nie może wstać i chodzić :-( Nie może podnieść się na tylnich łapach, a wszystko, co wypił i zjadł wieczorem zwrócił nad ranem. Od 10tej nasz weterynarz przyjmuje. Karo ma 14 lat, więc może to ze starości jakiś paraliż :confused: Albo mu zaszkodziły lotki od skrzydełek, które mu Tomek dał wczoraj rano :confused: Ja mu kości już dawno nie dawałam, bo miał kłopoty z wypróżnieniem, ale Tomkowi czasem żal go było, że tak patrzył łakomie i mu coś podrzucał.

U nas 2 lata temu niestety było tak samo,pies poprostu był juz stary i odszedł.Mam nadzieje,że albo sie wyliże,albo nie będzie cierpiał w tych ostatnich chwilach...przykro mi.
 
Kasiad szkoda pieska:-( nasz ostatnio też tak miał piszczał z bólu i ciągnął za sobą tylnie łapki z tułowiem ale dostał zastrzyk u weterynarza i jak nowy ale u nas chyba miał przez to że biegał z Emilką i się poślizgnął i walnął bokiem o ziemię , mam nadzieje ze pieskowi przejdzie i to nic poważnego :tak:
 
Dopiero wróciłam od weterynarza. Wszystko wskazuje na to, że to te kości mu zaszkodziły, lekarz stwierdził bardzo wzdęty brzuch, a czucie w nogach ma, tylko nie chodził z bólu. Dostał 5 jakichś zastrzyków (w tym napewno sterydy i środki przeciwbólowe), kroplówkę nawadniającą, został odcewnikowany, bo nie potrafił się załatwić. Jak zaczęły leki działać, to powoli chodzi, ale normalnie tiptopem i tak dziwnie stawia te nogi, no i co chwilę się kładzie lub siada. Oczywiście głodówka, co pół godziny podawanie elektrolitów po 5 ml i co 4 godziny 5 ml parafiny, żeby te kości miały poślizg i wyszły. Mamy go stymulować do chodzenia, masować nogi, żeby się przykurcze nie porobiły. Jak leki popołuniu przestaną działać (wtedy będzie odmawiał całkowicie chodzenia) to podać mu nospę. No i jutro znów wizyta.
No i miejmy nadzieję, że organizm da radę i strawi te kości, bo jak nie, to niestety operacja :-( No, ale jest jakaś szansa, bo jak narazie jelita pracują - przelewa mu się w brzuchu i ma wiatry.
 
reklama
Dopiero wróciłam od weterynarza. Wszystko wskazuje na to, że to te kości mu zaszkodziły, lekarz stwierdził bardzo wzdęty brzuch, a czucie w nogach ma, tylko nie chodził z bólu. Dostał 5 jakichś zastrzyków (w tym napewno sterydy i środki przeciwbólowe), kroplówkę nawadniającą, został odcewnikowany, bo nie potrafił się załatwić. Jak zaczęły leki działać, to powoli chodzi, ale normalnie tiptopem i tak dziwnie stawia te nogi, no i co chwilę się kładzie lub siada. Oczywiście głodówka, co pół godziny podawanie elektrolitów po 5 ml i co 4 godziny 5 ml parafiny, żeby te kości miały poślizg i wyszły. Mamy go stymulować do chodzenia, masować nogi, żeby się przykurcze nie porobiły. Jak leki popołuniu przestaną działać (wtedy będzie odmawiał całkowicie chodzenia) to podać mu nospę. No i jutro znów wizyta.
No i miejmy nadzieję, że organizm da radę i strawi te kości, bo jak nie, to niestety operacja :-( No, ale jest jakaś szansa, bo jak narazie jelita pracują - przelewa mu się w brzuchu i ma wiatry.
Mojemu pieskowi kazali dodatkowo na bol podawac pol tabletki ibuprofenu.
3-mam kciuki za twojego psiaczka:tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry