Hej Lutóweczki!
Wpadłam na chwilę pokazać się, że żyję.
Przepraszam Was, że nie pojawiałam się długo na forum, ale sytuacja w domu i w pracy ostatnio u mnie nie najlepsza.
Byłyśmy dwa razy z Gosią w szpitalu z powodu duszności oskrzelowej, za nami setki badań a przed nami jeszcze sporo.. W grudniu odstawiamy leki i robimy testy - a podejrzeń alergenów cała masa:-(
W pracy też mi się pokomplikowała sytuacja, brałam dużo zwolnień na Gosię i szefowie nie są zachwyceni. Dają mi do zrozumienia, że liczyli na bardziej dyspozycyjnego "łowcę kontraktów":-(
Tomek wraca dopiero na przełomie listopada/grudnia i gdyby nie teściowie nie wiem jak dałabym sobie radę:-(
Kochane, jak tylko złapię oddech, postaram się zaglądać do Was co jakiś czas i skrobnąć co u nas, a na razie niestety będę z Wami tylko myślami.
Ściskam Was mocno!
P.S. Madzix dziękuję Ci bardzo za namiary na lekarza i wsparcie.