Jejku, Gosia, powodzenia życzę z maluszkiem, jeszcze troszkę się pomęczysz z brzuszkiem. Podziwiam. Ale nie zazdroszczę. Mojego kuzyna żona urodziła 21 października. Malenstwo jej syneczek, myślałam, ze poruszy moim instynktem i będę chciała takie swoje, ale nie. Jednak nie.
Pozbierałam się. Jakoś umocniłam. Przestało mi zależeć na związku, jest to jest, ale robię tak, jakbym mogła liczyć tylko na siebie, bo w sumie tak jest...
Terapie rodzinne są płatne. A my na to nie mamy. Indywidualnie do psychologa nie wiem czy on sie zdecyduje isc. Ja nie bede sie spalać zeby zachowac pozory wspanialego zwiazku. Bez sensu.