rosmerta jest ciekawie i jedno o czym marzę to na chwilkę się ponudzić.... A tak całkiem serio to już się zorganizowaliśmy... Najgorsze są popołudnia i wieczory, starszaki wracają ze szkoły, ja kończę obiad a oni najpierw chodzą za mną i opowiadają jak było, często kłócąc się kto pierwszy mówi, a potem z zadaniami domowymi, w międzyczasie karmię Wojtka, wysłu****ę tego kiedy jaki sprawdzian i na kiedy coś trzeba przynieść staram się zapamiętać... I oczywiście mnóstwo0 pytań maluchów" mamo a mogę to, a tamto itd... Wieczorne kąpiele, przygotowania rzeczy do przedszkola, śnadania do szkoły, bo rano nie wiem ile będzie czasu, bo Wojtek różnie się budzi... Jak Grzesiek ma drugą zmianę, to rzeczywiści od popołudnia nie mam chwili wytchnienia.... Ale jestem szczęśliwa!!!!
Rafałek skończył czwartą klasę ze średnią 4,2, jest świetnym sportowcem; Katarzyna podejrzewana była o FAS, a tu same 5 i 6.... U Ewki okazało się że nie jest upośledzona jak myślała pani psycholog, tylko mam gigantyczną wadę wzroku +4,5 na jedno oko i +4 na drugie...
Oj i kochamy te dzieciaczki nad życie....
A teraz męczymy się z drzewem genealogicznym, bo Katarzyna ma takie zadanie na historię
