reklama

Lutowe mamy - łączmy się!!!

no i udalo mi sie:-) ale wiecie co. nie moglam skopiowac adresu do tej ramki z podpisem musialam go wpisac recznie literka po literce. chyba ze da sie to skopiowac klawiatura a nie myszka, ale ja nie pamietam jakich klawiszy sie do tego uzywa:confused:

milego dnia dziewczynki:-)
 
reklama
Właśnie zadzwoniłam do szpitala w sprawie szkoły rodzenia. Jedyne informacje znalazłam na stronie "rodzić po ludzku" - tel, terminy zajęć, że bezpłatna... A tu się okazuje, że to wszystko nieaktualne:confused: . Telefon - dodzwoniłam się do byłej prowadzącej, na szczęście podała mi namiary na aktualną. Termin pal licho, i tak mi wszystko jedno, ale koszt - 250 zł:wściekła/y: . A pisali, że bezpłatna! Powinni czasem uaktualnić te dane. Jedyne, co mnie trochę "pocieszyło", to myśl, że pod ten nieaktualny telefon musi dzwonić sporo dziewczyn i biedna kobieta każdej z osobna tłumaczy, że to nie tu:happy:.
Ale teraz się zastanawiam, czy iść, bo nie liczyłam się z takim wydatkiem:unsure: . Z jednej strony na pewno by się to przydało - poznać położne, wejść na oddział, trochę się dowiedzieć... Z drugiej - sporo teorii wiem, trochę czytam, w razie czego mam kogo popytać, bo w moim otoczeniu jest kilka młodych mam, więc nie wiem, na ile jest sens wydawać tę kaskę. Niby nie majątek, ale dla nas to już kwota odczuwalna:-(
 
a propos poznawania poloznych i szpitala to mialam przyjemnosc jak lezalam tam w sierpniu. a szkola rodzenia u mnie jest bezplatna i to nie nazywa sie nawet szkola rodzenia tylko szkola rodzicielstwa :P zapisuja tam na terminy wedlug przewidywanej daty porodu. a co do uzytecznosci takiej instytucji to szczerze mowiac najlepiej byloby zapytac jakies mamy ktore z tego korzystaly. ja sie zdecydowalam ze wzgledu na to ze to moje pierwsze malenstwo, poza tym mam teraz duzo wolnego czasu i chetnie sie wybiore dla "zdrowia psychicznego" a po trzecie jest bezplatna. gdybym miala zaplacic tez bym pewnie poszla bo jestem cykor i wole miec wszystko "oswojone". no ale latwo mi mowic bo oplata w moim przypadku to sprawa hipotetyczna.
 
Wtedy będzie go można oskarżyć o męski szowinizm;-) .
Ja się mądrzę, bo sama prawko zdałam za 3 razem:laugh2: . I przyznam, że raz to mnie facet oblał chyba z nadzieją, że mu dam w łapę, bo wg przepisów mógł mnie przepuścić i coś się długo zastanawiał, co ze mną zrobić. Ale ja wolałam zapłacić za kolejny egzamin, niż dać takiemu nadętemu bufonowi. Za to dwóch pozostałych egzaminatorów było spoko, nawet ten, co mnie oblał - naprawdę nie mógł inaczej, choć się starał:biggrin2: . Dodam, że nie zdawałam w Warszawie, tylko w Siedlcach
 
reklama
A ja w Szczecinie. Ciąża raczej tu w niczym nie ułatwi sprawy. Trzeba się przecież wykazać samemu, a oblewają bardzo chętnie i bez zagłębiania się w sprawy osobiste. Przez 40 minut egzaminu można zrobić wiele błędów i należało by się maksymalnie skupić, a nerwy to nie wiem komu podarować.:confused:
Mimo wszystko trzeba myśleć pozytywnie i zdać. Czego sobie i agusi życzę jak najszybciej.:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry