tak mi sie skojarzyło


Był niepozorny, brzydki i chudy
Wręcz nieudolny, w rozmowach nudny
W obejściu prosty, prawie bez zalet
Gość domorosły, miał jeden talent
On wciąż był sprawcą wielu ciąż
Jako mąż i nie mąż, Jako mąż i nie mąż
Jako mąż i nie mąż, Jako mąż i nie mąż
Jako mąż i nie mąż, Jako mąż i nie mąż
Jako mąż i nie mąż, nie, nie, nie, nie, mąż
Sposób na miłość, żaden intelekt
Jemu starczyło, mógł zdjąć beret, beret, beret
A już płeć piękna wpadała w zachwyt
Od razu miękła w miejscach swych pachwin
Więc wciąz był sprawcą wielu ciąż
Jako mąż i nie mąż, jako mąż i nie mąż ...
/Panie Wojciechu bardzo proszę/
Dobrze... Tak proszę
Dobrze... Tak proszę
Dobrze... Tak proszę
Dobrze... Tak proszę
Miasta naszego to wielkie dziwo
Wciąż szukał sklepu z prezerwatywą
I tu czerwienić sie nie wypada
Tego nie zmieni żadna ustawa
On wciąż był sprawcą wielu ciąż
Jako mąż i nie mąż, jako mąż i nie mąż...