Witam się w ostatnim dniu 39 tygodnia


Mandrzejczuk uśmiałam się z twoich snów, straszne głupoty. Mi się śniło, że TZ miała dziecko na boku co ukrywał, zrobił zanim się poznaliśmy, obudziłam się tak wściekła, zawiedziona i zdradzona, że cały dzień miałam do duszy. Maltretowałam go potem pytaniami czy czasem jakiś dzieciak nie zapuka do drzwi i nie powie tato.
Jaipur widzę w świetnej formie, humor dopisuje, tak trzymać :-)
Jeśli chodzi o poród, który terminem już nie biegnie a galopuje w moim kierunku, najbardziej boję się, że po godzinach męczarni skończę właśnie na stole a są ku temu przesłanki

Malutka dalej wysoko, brzuch nie opadł, a na skurczach tętno mocno idzie w górę.
To jak rodzić dwa razy za jednym razem.