widze, ze z problemem wybudzania nie jestem sama, ale szczerze to nie cieszę się, że Wy tez musicie się tak męczyc :-(
hope, styna - buziaki dla ośmiomiesięcznych panien :-)
maju....ja tez mam tak, że lubię sobie wziąc dziecia do swojego łózeczka i popatrzec jak słodko spi, ale dziś dostałam od pediatry zakaz brania do łóżka, jesli chcę odstawiac od piersi, bo wtedy dziecko nigdy nie zrozumie, że nie moze dostac cycusia skoro mama jest tak blisko
a poza tym - Stachu tez jeszcze bezzębny i pediatra dziś obejrzała sobie dziąsła i mówi - zębów nie widac
majowa...Ty nawet nie rób sobie wyrzutów, ze nie wiesz co u nas.....teraz najwazniejsze jest zdrowie Twojego męża i na tym się koncentruj. Strasznie mi przykro, że tak cierpi......
Ale dobrze, że się nie załamał, że wierzy, ze będzie dobrze, ze dostanie leki i bedzie OK. W chorobie najwazniejsza jest nadzieja, że będzie lepiej, ze się wyzdrowieje bo wtedy naprawdę się zdrowieje.
A u nas.....nie chcę pisac, ze sukces,żeby nie zapeszyc...... ale coś w tym sensie - Młody usnął sam w łóżeczku, bez brania na ręce - owszem, nie obyło się bez walki, ale nawet jakos nie darł się - tak jakby pogodził się z sytuacją, ze mama nie weźmie na ręce.
Poza tym - zmiana babc - dziś wyjechała jedna - jutro przyjezdza druga.... ;-) i tym sposobem byliśmy dziś sami z młodym i mieliśmy cudowny wieczór, ubawiliśmy się , potanczylismy przy głośnej muzie i w ogóle było fajnie :-) bo małemu dobry humorek dopisywał - to rekompensata za dzisiejsze popoludnie - młody nie chciał zjesc obiadu i mama była bardzo zła



aż ze złości wylałam całą tę zupę do zlewu
