zanetaa
wrzesień2008 i maj2012
witam i ja.. zirytowana.. Bartek od rana strzela cholernym pistoletem, od którego głowa mnie boli, teściowa przyjedzie po niego o 11 (czyt. pewnie będzie za chwile), Barti co chwila pyta, czy babcia już jest, Misiek stwierdził, że skoro wczoraj w miarę chodziłam, to on już nic nie robi (tym bardziej, że sprawdziłam na bb wieści ze szpitala, to już mogę obiad gotować i sprzątać). nie wyspałam się - Misiek chrapał jak lokomotywa i nie przestawał, Bartek przyszedł do nas w środku nocy i rozpychał się jak diabli, obudziłam się zesztywniała, przekonana, że zaraz urodzę - ból krocza niesamowity.. ehh, nie mam siły..
trzymam za Was kciuki i idę się położyć..
trzymam za Was kciuki i idę się położyć..

Np. ze przez pierwszy kwartal nie mozna z dzieckiem isc do marketu, bo to je zbyt ekscytuje, robi sie nerwowe i nie moze zasnac
Na kazde zakupy powinno sie organizowac wiec babcie...
Jak na moj gust to przesada
a co dopiero jak dojdziemy do porodu. Do tego jeszcze łożysko, wody płodowe...
niech od początku mamusi słucha