reklama

Maj 2012

no jestem w domu i mój stan psychiczny jest o wiele lepszy, dekoruję łóżeczko i przygotowuję ciuszki... w szpitalu bym naprawdę kompletnie się załamała a Marcelek musi mieć szczęśliwych rodziców:)

muszę łykać hemofem bo mam za małlo hemoglobiny ale to już szczegół. zaraz jadę kupić laktator i jakieś pojemniki żeby mu jutro zawieźć świeże mleko. mam nadzieję, że choć trochę mu się polepszy.
 
reklama
U nas leniwe popołudnie, po obiadku deser i poszliśmy w kimę, przed chwilą wstałam:zawstydzona/y:

Carmella - zdrówka dla Marcelka i siły dla Was! Wszystko się dobrze skończy, zobaczysz..

Pieszczoszka - a jak Ty się czujesz?

Kciuki za potrzebujące i za nasze kwietniowo-majowe Maluszki!


Idę M. budzić i wyciągnąć na spacer, bo chciałabym już urodzić, a poza drobnymi skurczybykami wciąż porodowa cisza.
 
Carmella zobaczysz wszystko bedzie dobrze, dobrze ze został w szpitalu a nie wypisali was do domu, tam ma najlepsza opieke. Przebadaja go i podadza odpowiednie leki i bedzie zdrowiutenki. Trzymam kciuki za Was i przesyłam buziaczki :*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:**:
 
Carmella - uszy do góry - mały ma najlepszą opiekę w tej części Polski, oni wiedzą co robią, a jak sama sprawdziłaś już - wszystko jest do wyleczenia - ten czas to pewnie do zmniejszenia bilurbiny potrzebny - a żółtaczka dotyka 75% maluszków, więc nic strasznego.

Antee - metody naturalne na przyspieszenie nie działają;) I okna myłam, i po schodach na 3 piętro latam kilka razy dziennie nawet, przytulanki regularne - a na dole nic - zero akcji - pozamykane na 4 spusty - moje dziecię po prostu wie, że mamusia chce do połowy maja dociągnąć:))) Im później się młody urodzi tym później mamusia do pracy będzie musiała iść;)

Sylwina87 - powodzenia w szpitalu, oby wyszło lepiej dla Was - nie wiem jak wolisz rodzić, więc niech będzie tak jak lepiej i już

Martaik - zazdraszczam tempa powrotu do zdrowia i zachwytu nad maluchem - tego mi się mocno chce juz - patrzeć w to malutkie coś, wiedząc, ze to MOJE dziecko

As - powodzenia dziś/jutro i cudownego powitania z córeczką

Do Fanklubu Teściowych - moja poprzednia teściowa - mogłabym książkę napisać, mieszkaliśmy w bliźniaku ale nawet osobne wejścia, kuchnie, łazienki i wszystko w ogóle nic nie dały - cały czas siedziała mi na ramieniu i instruowała jak mam jej synkowi dogodzić - rekord, to jak rano zakradała się do nas i przynosiła mu kanapki do pracy i czyściła buty, bo ma brudne (wieczorem z wyrzutem do mnie - jak ja na to mogę pozwalać :))))). Jak ja się cieszę, że nie mam już z nimi do czynienia - syn wart mamusi, bo się postawić nie potrafił - w końcu po co, jak mu ona dobrze robiła - teraz za to, jak ma nową panią to się wyprowadził do niej a do rodziców nie jeździ w ogóle - widać nowa pani nie wytrzymała tego co ja przez 10 lat znosiłam:))) Ale przez te wszystkie lata - nigdy się z nią nie ścięłam - jakoś tak z politowaniem patrzałam na jej poczynania a nie ze złością - ona musiała czuć się ważna i mądra, - miała ogromne kompleksy pochodzeniowe, wykształceniowe i finansowe - żyła na pokaz dla wszystkich i uwielbiała się chwalić nami - a ja na jej pienia do rodzinki, że Ania czy R np. to czy tamto - bagatelizowałam wszystko i to ją wnerwiało najbardziej, że nie mogła się porządnie poprzechwalać;) Jak jej powiedzieliśmy, że się rozwodzimy to jej reakcja była oczywista - co ludzie powiedzą... Za to teść - brylant - do tej pory mamy kontakt, odwiedzał mnie w pracy, mailuje, poznał moją nową rodzinkę i w ogóle trzyma za mnie kciuki i za dzidziusia - nazywa się przyszywanym dziadkiem - nie mają wnuków.

Nowa teściowa - wspaniała kobieta - zupełny brak egoizmu, własnych potrzeb - aż normalnie ja czuję potrzebę, by jej pomagać czy z nią zwyczajnie pogadać. Dziś byliśmy u nich wózek wyczyścić na podwórku, mi kazała siedzieć, krzesło przyniosła, poprała co się dało, dopilnowała L. by resztę ładnie wyczyścił, upiekła ciasto, zrobiła obiad, zapakowała sałatkę do domu i zabawiał mnie opowieściami o małym L - zwłaszcza o tym jak cycał:) Już wiem skąd u niego taki zapał do cycuchów, ponoć już za młodego musiał choć w ręku trzymać by zasnąć;)

Trzymajcie się - pogoda piekna, będzie coraz lepiej - kwiatki zakwitają,, drzewa liści dostają, dzieci się rodzą - wiosna w końcu:)
 
po lekach poczułam sie dopiero teraz troche lepiej.. Mój S duzo mi pomaga ..Jest tatusiem na pełen etat. Jutro idzie do pracy ale to nic bo moja mama wzieła sobie na mnie opieke 14 dni:) wiec mi pomoze .

mam pytanko... wiec na dole oprucz miejsc gdzie jestem popekana i szyta bola mnie te całe miesnie na dole i wszystkie te narzady .. no wiecie wargi sromowe i tak dalej... To norlamne? ,ze to tez jest obolałe???

Patina ja byłam nerwowa w ciazy bardzo ale jak tylko urodziłam to sie uspokoiłam;)

As trzymam kciuki za Ciebie i dzidziusia:)

Carmella bedzie dobrze;) Twój mały widocznie tez ma pare problemów wczesniaczych ale przejdzie przez to .. na pewno jest silny. Laura dała rade to i Marcelek da !!!

Moja mala byla w szpitalu 10 dni z czego 7 byla naswietlana i wszystko sie dobrze skonczylo.
 
Carmelko, modlitwa i kciuki za Marcelka! Widze, ze ma bardzo dzielnych rodzicow, na pewno sie denerwujecie i martwicie,ale dobrze, ze myslicie tez o sobie, by miec sily i usmiech dla maluszka. To bedzie dla niego rownie pomocne jak leki :)

Ja cos spac znowu nie moge... U nas temat tesciow jako tesciow w sumie ie istnieje. Niestety ie znzczy to, ze ich istnienie (obojga, choc tesc od dwoch lat nie zyje), nie odbija nam sie czkawka :( odleglosc niewiele pomaga, a dalej niezbyt sie da, bo tylko Nowa Zelandia zostaje, a to juz niewielka roznica w porownaniu do AU ;) czasem przykro, ze nie mamy tu rodziny, ale chyba czesciej powinnismy za to niestety dziekowac. Tesknie za swoja mama, za ciotkami z obu stron, kuzynostwem, ale coz. Mamy tu przyjaciol i swoje zycie. I jest nam calkiem dobrze :)
 
reklama
pieszczoszko to bardzo normalne, bo bola Cie miesnie od wysilku, zakwasy masz itd. Ja bez nacinania i popekania bylam a teraz mnie podwozie bolallam bo, miesnie i dotknac sie balam i zagladnac bo myslalam, ze jestem pocieta i poszyta, dopiero mm mnie oswiecil, ze nic tam nie mam. A bol musi byc ale przejdzie.

Carmella trzymam kciuki, bedzie dobrze, wylecza maluszka i bez stresu wroci do Was do domku! :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry