• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Maj 2012

Hej Dziewczyny

Ja od 6.00 na nogach a dopiero teraz mam czas posiedzieć na necie.
Z samego rana na najnudniejsze zajęcia jakie mogą być. Jeszcze się pokłóciłam z całym rokiem bo zażyczyli sobie żebym latała w piątek po całym budynku i im ich roślinki podlewała na doświadczenie... No trochę w ciąży jestem jakby ktoś zapomniał...

Byłam po wyniki krwi i moczu... Hemoglobina mi poszła... Nie dużo bo 11,8 mam jej, no ale za mało jakby nie patrzeć. Nic, muszę pojeść trochę więcej mięska i warzywek to podskoczy.

Po południu śmigam jeszcze na korepetycje... całkowicie zapomniałam że dziś środa jest :P dobrze ze się zorientowałam bo bym nie poszła :P

Pogoda dziwna i mało chce mi się z domu wychodzić :/ no ale trzeba trochę się poruszać bo nie ma nic gorszego niż zastane mięśnie :)
BUZIOL DLA WAS :************************
 
reklama
Witam Was .
Wpadłam tylko na chwilkę się przywitać i zmykam. Dopadło mnie jakieś paskudne przeziębienie, tak że weny brak do czegokolwiek:no::no:.
Modle się jedynie,żeby teraz się nic nie zaczęło bo jakby mi przyszło jeszcze rodzić w tym stanie to przecież bym tam padła:sorry2:.
Gia a powiedz mi Ty bierzesz coś na to przeziębienie? Ja zupełnie nie wiem co mogę zażyć:sorry2:.
Suse śliczna ta Twoja księżniczka:tak:.
 
Ja znowu tylko na chwilkę, już nie narzekam na nadmiar wolnego czasu ;)

Załatwiłam z babą ze szpitala z tym ubezpieczeniem nieszczęsnym, aż do NFZ dzwoniła. Się zdziwiła troszkę, jak się okazało że mam rację ;-) Na początku był tylko tekst że ona zna tą ustawę, ale szpital i tak wymaga ubezpieczenia :wściekła/y:

A ja chyba po raz pierwszy jestem spokojna o mieszkanie. Wczoraj było malowanie kuchni i pozakładaliśmy już wszystkie gniazdka i halogeny i wszędzie jest pięknie i czysto. Moja szafa jest już przewieziona, łóżeczko i rzeczy dzieciowe też. Udało nam się meble do kuchni zamówić, ale byłby cud jeśli dojdą przed majówką, ale najważniejsze że są już zamówione. Do wprowadzenia się wystarczy już tylko podłączyć prąd i zawiesić piec i grzejniki, więc jestem naprawdę baaaardzo szczęśliwa.

Z drugiej strony boję się, żebym się nie rozpakowała za wcześnie, więc wczorajsze sprzątanie wyglądało tak że 10 minut pracy, 10 minut przerwy, ale pod wieczór i tak mnie brzuch zaczął kłuć jak na okres, aż się podnieść nie mogłam. I na dodatek od kilku dni mam dziwne, wodniste takie mleczne upławy, które dziwnie pachną. Ale staram się na razie nie stresować i nie dopuszczam w ogóle myśli o porodzie, dopóki nie będzie mieszkanie gotowe.

Po wyjściu ze szpitala się wkurzam, bo miałam cukier mierzyć, w szpitalu wychodził mi notorycznie za niski i kazały mi jeść normalnie, wręcz więcej niż normalnie. A w domu- dzisiaj zjadłam na śniadanie małą grahamkę z jajkiem- po dwóch godzinach cukier 140 :wściekła/y: Cokolwiek zjem to mi się podnosi strasznie :wściekła/y:
 
Tynka biorę tylko rutinoscorbin, a poza tym same domowe sposoby czyli czosnek, cebula, herbatki z miodem. Niestety na katar to nie bardzo pomaga :no: a to on teraz najbardziej mi dokucza. Wcześniej jeszcze gardło piekło i byłam cała zaropiała, ale mój B wczoraj na noc zrobił mi takie kanapeczki mega czosnkowe i do tego ciepłe mleko z miodem, że z gardłem o wiele lepiej.
Też jak sobie pomyśle, że gdyby przyszło mi rodzić w takim stanie to chyba bym wymiękła.
 
little_nina to ja widzę, że Ty jesteś taka sama oszustka jak ja:) też w szpitalu wszystko ok i patrzyli na mnie jak na symulantkę, a w domu znowu organizm zaczyna wariować...

A ja w szpitalu miałam nawet akcje że spadł 2 godziny po jedzeniu poniżej 60, więc pięlegniarka kazała mi zjeśc cały obiad i iść do baru zjeść coś jeszcze, najlepiej słodkiego. Zjadłam więc cały obiad szpitalny, dużego grześka, kawę z mlekiem i cukrem i zapiekankę, 2 godziny później cukier nadal niski ;-)
A teraz cokolwiek zjem to mi skacze, raz nawet 200 przekroczył :[
 
Dopiero zaczelam Was czytac ale "wywolana do tablicy" najpierw odpowiem Paulince, zanim doczytam reszte stron ;-)

Kugela dobrze, że się przyznałaś, że jesteś specjalistką od ktg:) Bo ja miałam robionych chyba 7 ale nie bardzo wiem kiedy na nich się skurcz zaczyna:) Znaczy jaką ma wartość:) Ostatnio leżałam podpięta ponad godzinę i cały czas było w okolicach 30, momentami skakało do 40, a nawet 50. Tylko ja myślałam, że to normolne skoro nic nie mówią... Więc proszę mnie oświecić jak to tamten skurcz widać:) Bo, że boli czy się napina to normalne i tak to chyba nie rozpoznam:)

Paulinka - to zalezy od tego, jak bylo ustawione Wasze KTG. Ciezko mi to ocenic u Ciebie nie widzac Twojego wykresu, zwl. ze bardzo mozliwe, iz macie inna skale. U mnie "punkt 0" czyli stan bez skurczy jest w granicach 5-9. U innych dziewczyn widzialam, ze 0 to 0 (na tym samym sprzecie ale podobno taka roznica 5-10 nic nie znaczy, bo oczywiscie drazylam ten temat). Przy ponad 100 zaczynaly sie skurcze juz wlasciwe porodowe, niewinne przepowiadajace konczyly sie kolo 40. W czasie skurczu brzuch jest zawsze napiety. Bolec nie boli, dopiero przy silniejszych skurczach. No i taki skurcz idzie jak fala (tak sie go odczuwa i tak sie rysuje na KTG): narasta, narasta, chwile sie utrzymuje i powoli opada. Nie kazda jednak kobieta jest tak wyczulona jak ja, ze zauwaza kazdy drobiazdzek i wiele babek te slabsze skurcze po prostu przegapia ;-) Skurcze przepowiadajace jak na pewno wiesz nie oddzialywuja na szyjke, porodowe - jak najbardziej. I teraz tak: w skurczach sa wazne dwie rzeczy - ich sila i czestotliwosc. Jezeli skurczy jest wiecej niz 3 na pol godziny to moze (ale nie musi) to oznaczac, ze moga one oddzialywac na szyjke, czyt. byc porodowe. Jezeli na Waszym sprzecie stan 0 to az 30 to znaczy, ze mialas bardzo slabe skurczyczki, po prostu lekko niespokojna macice, czyli cos zupelnie prawidlowego na tym etapie ciazy. Inna sprawa, gdyby stan wyjsciowy byl 0-10 i Tobie skakalo w koloko to w te to we wte az do 50, nie schodzac nigdy ponizej 30, to by oznaczalo bardzo niespokojna macice. I z takiego stanu albo wywiazuja sie bole porodowe albo sie wszystko uspokaja. Nie wiem, czy Ci jakkolwiek pomoglam tak wirtualnie :sorry2:
 
reklama
Tynka biorę tylko rutinoscorbin, a poza tym same domowe sposoby czyli czosnek, cebula, herbatki z miodem. Niestety na katar to nie bardzo pomaga :no: a to on teraz najbardziej mi dokucza. Wcześniej jeszcze gardło piekło i byłam cała zaropiała, ale mój B wczoraj na noc zrobił mi takie kanapeczki mega czosnkowe i do tego ciepłe mleko z miodem, że z gardłem o wiele lepiej.
Też jak sobie pomyśle, że gdyby przyszło mi rodzić w takim stanie to chyba bym wymiękła.

Dzięki właśnie się zastanawiałam czy mogę rutinoscorbin, a czosnkiem to też się kuruję, no i cytryną bo miodu niestety nie mogę:no:. Kurcze taka fajna pogoda , a my przeziębione:wściekła/y:. Nic to zapodam jeszcze ten rutino i zobaczymy. Obyśmy szybko powróciły do zdrowia:tak:.

O matko little nina aż 200:szok::szok::szok: to naprawdę sporo. Ja wczoraj zjadłam budyń i skoczył mi do 170:no:. W szoku byłam bo przecież wcześniej go jadłam i było ok.
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry